<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743</id><updated>2012-02-27T18:21:05.509+01:00</updated><category term='wycieczki'/><category term='sztuczki'/><category term='patyki'/><category term='Buster'/><category term='Logan'/><category term='spacery'/><category term='foto'/><category term='Corsa'/><category term='frisbee'/><category term='piłka'/><category term='obi'/><title type='text'>Lotnikowo</title><subtitle type='html'>Buster &amp;amp; Logan &amp;amp; Corsa</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-9162792738405721625</id><published>2012-02-09T00:53:00.014+01:00</published><updated>2012-02-09T12:58:10.382+01:00</updated><title type='text'>Wesołe anegdotki z życia codziennego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem dostaję pytania o to, jak wygląda życie z kilkoma psami. Ostatnio zwróciłam uwagę na pewne schematy, które rzucają się w oczy tym bardziej, że każdy pies robi coś na właściwy sobie sposób, który nie byłby taki oczywisty, jeśliby nie odróżniał go od pozostałych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wygląda dzień z Lotnikami? Przede wszystkim oczywiście bardzo wesoło ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Podano do misek!&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio rozbawiło mnie to maksymalnie. Dzień w dzień, przy każdym karmieniu wygląda to tak samo i tym zabawniej, im dłużej tę powtarzalność obserwuję całkowicie świadomie. Pomijam taki drobny szczegół, jak to, że w stadzie psy bardziej rywalizują o żarcie. Jeszcze za szczeniaka Logan pochłaniał karmę można powiedzieć, że jeszcze zanim nasypałam ją do miski. Po 2 latach w miarę się z tym uspokoił i zaczyna normalnie i spokojnie gryźć, nigdzie się nie spiesząc, tak jak Buster. Korba jeszcze ma młodzieńczą manię pochłaniania jak najszybciej tylko się da. Ale to pewnie z wiekiem przejdzie. Czasem Korba z Busterem się ścinają przy jedzeniu, ale przeważnie Korba i tak rządzi i trzeba jej pilnować, żeby nie wyżarła Loganowi, który wszystkim (o dziwo) odstępuje swoją miskę bez żadnych protestów. Buster nie jest taki chętny oddawać swoją porcję, ale jakoś im się z Korbą układa w tej materii. Co ciekawe, to kiedyś Buster nie mógł dostać obok Logana miski z jedzeniem, bo młody zaraz dostawał w ciry. Najlepiej, jak dostawali jedzenie w osobnych pomieszczeniach. Teraz jak Korba wszystkich wzięła pod pantofel, mogą z Lokiem dostawać jedzenie w miskach ustawionych tuż obok siebie i spokojnie spożywać posiłek. Żadnych zgrzytów.&lt;br /&gt;Natomiast nie to jest zabawne w całej tej sytuacji związanej z podawaniem jedzenia ;) Psy przy każdym karmieniu prezentują określony zestaw sztuczek i zachowań. Buster kręci się w kółko, zawsze w tą samą (ale nie pamiętam którą) stronę, Logan staje na baczność (na tylnych łapach) zahipnotyzowany nadchodzącą miską, a Korba zazwyczaj wpierw siada, potem przytupuje przednimi łapami na zmianę, po czym podnosi łapki do góry ;) Z tym, że ona patrzy na jedzenie i zabiera się na nie z taką łapczywością, jakby nie jadła co najmniej od tygodnia. Ma tak szybki metabolizm, że jedząc tą samą karmę, co Logan musiałaby zjadać jej... dokładnie tyle samo (a on ma 2x większe gabaryty).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Wychodzimy na spacer&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Psy doskonale wiedzą, kiedy idziemy na długi spacer, a kiedy tylko na tzw. siku. To jeszcze jakoś można zrozumieć, bo każdemu z tych spacerów towarzyszą troszkę inne czynności poprzedzające. Ale jak odróżniają długi spacer od np wycieczki samochodem? Albo długi spacer od bardzo długiego spaceru? Albo, albo, albo... Wyjście na kolejkę, porzucać piłkę, trening. Szczególnie wrażliwy jest Buster. Jak można łatwo się domyśleć, na krótki spacer wychodzimy bez zbędnych ceregieli, nawet czasem w piżamie zarzucając tylko jakieś wierzchnie odzienie i przypinając smycz. Jak idziemy na jakiś bardziej konkretny spacer, to już oczywiście towarzyszy temu szereg różnych przygotowań; znalezienie, napełnienie i przypięcie saszetki na smaki dla Logana, może jakaś piłka, APARAT - moje psy jak widzą, że biorę go ze sobą, włączają od razu piąty bieg i wszystkie zachowują się, jakby gwiazdka przyszła wcześniej. Nie wiem czemu, ale jakoś aparat to dla nich synonim najlepszych spacerowych atrakcji. Jak odróżniały, kiedy jeździliśmy na spacer autem, to już zupełnie nie mam pojęcia, bo wyglądało to mniej więcej podobnie, co spacer z aparatem, a one zawsze wiedziały gdzie się udać i że to właśnie teraz.&lt;br /&gt;Oczywiście Buster zawsze nie może posiąść się z radości. Wykonuje przy tym całą gamę różnorodnych dźwięków; jodłowanie, świergolenie, popiskiwanie, pojękiwanie, wesołe pomruki, wysokie tony, niskie nieznoszące dłuższego oczekiwania, powarkujące szczeknięcia. Towarzyszy temu też zazwyczaj standardowy zestaw sztuczek przed wyjściem na spacer. To stawanie na tylnych łapach, to ukłony, to znowu siadanie i wystrzeliwanie z tej pozycji w górę, po czym wesoły podskok w tył, przeciąganie z wyciągnięciem pazurków, obrocik i znowu od początku w dowolnej konfiguracji. Logan przeważnie staje, przeciąga się tak jak Buster, po czym łapie zwieszki (autentycznie, jakby był w transie i nie ogarniał rzeczywistości i nie dochodziły do niego bodźce z zewnątrz), po czym przywrócony do kontekstu po chwili namysłu może jednak usiądzie, skoro go już o to proszę (Buster bardzo by chciał, ale sprężynuje i z tych emocji nie może). A Korba raz siada, raz przytupuje nogami w specyficzny dla siebie sposób, z tą swoją cierpiętniczą miną, by po chwili przyatakować Bustera szyję z naskoku.&lt;br /&gt;Już super, Buster i Logan zapięci na smycz, Korba idzie luzem, otwieram drzwi... Rzecz jasna psy wypadają, a ja zostaję w progu nie zdążywszy się nawet zdziwić, kiedy psy zmieniły swoje położenie ;) Ale sytuacja zostaje natychmiastowo opanowana. Znowu wesołe szczeknięcie Bustera uświadamiające światu, że o to wychodzimy na spacer. I dzikie busterowe pląsy na smyczy. Idzie prosto, zakręci się jak kołowrotek i idzie dalej, po czym znowu to samo. To stały element, w którym wyraża się jego ekscytacja związana z wyjściem na spacer, dlatego włączam ją do tego opisu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Wyszliśmy! Idziemy dalej&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Tu oczywiście też każdy ma swoje nawyki. Logan wpada w amok pożerania wszystkiego co się da. Może to być patyk, a może jakaś smaczna kupa, grzybek, śmieć, roślina, śnieg, cokolwiek. Logan w szale szuka już tylko co by tu jeszcze można skonsumować, Korba wpada w zgoła inny szał busterowy. Dopaść i wyszarpać za fraki. Buster z kolei spuszczony ze smyczy, nie ważne czy pierwszy czy dziesiąty raz podczas spaceru, musi wypruć na pełnym gazie do przodu i szybko zabrać się za znalezienie badyla. Najlepiej takiego, którego można po drodze rozłupać, rozerwać, połamać i jak najbardziej zdewastować. Najlepiej, jak można oderwać go od jakiejś większej całości. Zaprzeć się 4 łapami i ciągnąć, stękając z wysiłku.&lt;br /&gt;Każdy już zaczął robić to, co lubi najbardziej :) Idziemy więc dalej i jakoś tam różnie ten spacer przebiega, w głównej mierze na ogarnianiu Logana, któremu co sekundę przychodzą głupie pomysły do głowy. Trochę jest zabawy z każdym, trochę luzu. I trochę zszarganych kupami nerwów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Czas spać&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Idziemy do naszej wspaniałej rudej sypialni, każdy zajmuje strategiczne miejsce. Korba na łóżko, chorągiew do góry i pilnuje swojego rewiru. Logan z nadzieją patrzy na akwarium, może stamtąd wypadnie jakieś jedzenie. Buster dopóki nie zamknę Logana w klatce, stale krąży wokół łóżka i pokazuje, że on rządzi na ziemi. Logan idzie do więzienia, wszelkie nerwowe ruchy ustają. Buster kładzie się na posłaniu, które zakupiłam Korbie, a jest identyczne, co Bustera. Ale to nic, Korby jest lepsze - mimo, iż Korba prawie nie spędza tam czasu. Ona natomiast pozostając na łóżku kładzie się w nogach. Czasem zanim się jeszcze położę potrafi przemieścić się na poduszkę, tam zalec zwinięta w kłębek i spojrzeć na mnie z wielkim wyrzutem, że niby dlaczego mnie tam jeszcze nie ma właściwie? To jest tak wymowne... Już pora spać! A jak się już położę to nie ma opcji, żebym zajmowała się w tym czasie telefonem, książką, laptopem... No przecież - obraza majestatu królewny. Jak tylko sięgam po cokolwiek z wyżej wymienionych i nie tylko, od razu ostentacyjnie schodzi, po czym równie ostentacyjnie wraca dopiero, kiedy rzeczony obiekt już odłożę.&lt;br /&gt;Buster zawsze śpi zwinięty w kłębuszek z głową wspartą o rant posłania, czasem na boku. Logan z kopytami zarzuconymi na ścianę klatki. Buster wie, że jego miejsce do spania jest na posłaniu, chociaż chętnie wszedłby do nas na łóżko. Logan zabiera kołdrę i niczym nie da się go nakłonić do oddania - bezczelnie kładzie się na samym środku i żadna siła go nie poruszy, podczas gdy przy Korbie wystarczy, że poruszy się w jej pobliżu nogą pod kołdrą. Korba jak na kryptocharta przystało, wskakuje pod kołderkę, mości się i wtula jak mały dzidziuś, z głową na podusi albo moim ramieniu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-9162792738405721625?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/9162792738405721625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=9162792738405721625&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/9162792738405721625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/9162792738405721625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2012/02/wesoe-anegdotki-z-zycia-codziennego.html' title='Wesołe anegdotki z życia codziennego'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-4860038161185972233</id><published>2012-01-21T01:45:00.006+01:00</published><updated>2012-01-21T02:29:36.985+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Na początek...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Piękna Korba (z portkami) w wieku 23 miesięcy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--4yYq1XC4z0/TxoLRtG-_PI/AAAAAAAAE2A/IA4ge_BxzbQ/s1600/406739_340847889268198_100000289685143_1252874_1768098545_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--4yYq1XC4z0/TxoLRtG-_PI/AAAAAAAAE2A/IA4ge_BxzbQ/s400/406739_340847889268198_100000289685143_1252874_1768098545_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699880677185354994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Kaśka Skutkiewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Portki niestety zapuszczamy na wystawy. Ale! Zaraz po nich ścinam na zero, bo tylko błoto się tam kumuluje i postrzegam je jako całkowicie zbędny element.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli zaczynam się cieszyć, szykować mentalnie i niecierpliwić na nadchodzący nowy sezon dogfrisbiarski. Co za tym idzie, coś tam sobie ćwiczymy, np. jesteśmy po 3. albo 4. sesji vaultów. I muszę przyznać, że idzie Korbie bardzo nieźle! Zaczyna wybijać się jak stary wyjadacz, ląduje zawsze na 4 łapy i bezproblemowo ogarnia swoje ustawienie w locie. Co ciekawe, lepiej nam wychodzą (moje ulubione) reversy. Wyżej też suka się wybija, albo ja po prostu przyzwyczajona tak, a nie inaczej przy Loganie, wyrzucam ten dysk wyżej, niż do zwykłych prostych vaultów. W każdym razie wysokość też poprawia się z jednej sesji na kolejną. Co wiadomo - cieszy - ale też w którymś momencie nie można przesadzać ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Mqwlkaek4X0/TxoLHxzw_zI/AAAAAAAAE1o/9_6-QjpIRFc/s1600/398093_340849125934741_100000289685143_1252898_2007507953_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 294px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Mqwlkaek4X0/TxoLHxzw_zI/AAAAAAAAE1o/9_6-QjpIRFc/s400/398093_340849125934741_100000289685143_1252898_2007507953_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699880506648231730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-phBlpcT4rV8/TxoLEnJykRI/AAAAAAAAE1c/jyAZCzcbdCs/s1600/396731_340848982601422_100000289685143_1252895_1915928295_n.jpg"&gt;&lt;/a&gt;(c) Kaśka Skutkiewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy puszczanie w biegu, nad którym ciężko pracowałyśmy, mamy więc i passing. Jako taki. Z tego, co sobie robimy, mam jakiś materiał wyjściowy nawet do zygzaka, chociaż ciężko mi to zobrazować. Ja oczywiście uważam, że i tak jesteśmy super daleko w polu na jakiś sensowny freestyle i pewnie długo tak jeszcze będę uważać. Dlatego ta kategoria na zawodach stoi pod dużym znakiem zapytania ;) Ale może lepiej wyjść "z niczym" i się oswajać, niż później i ze stresem. Wiadomo, że mój stres przekłada się na psa, a tego chciałabym uniknąć. O ile Logan ma w to kolokwialnie mówiąc wbite, o tyle Korba wyłapuje wszystkie moje nastroje i działa przy tym jak lustro. Z doświadczenia wiem, że i tak pewnie nie wyjdę na start bez stresu, bo jednak gdzieś w środku zależy na tym, żeby dobrze się pokazać, na tyle, na ile stać nas na co dzień, a nie na wstępie coś spartaczyć. Ogólnie warto zastosować się do uniwersalnego "Luz, Spokój, Dystans" i dopiero wyjść na pole startowe. Taki jest plan na ten sezon. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Ale, żeby mieć jak najwięcej luzu, trzeba się zawczasu oswoić ze stresującą sytuacją. Innej rady na to nie ma, niż po prostu jak najwięcej startować.&lt;br /&gt;Teraz z turbobarkiem nie muszę się obawiać (aż tak), że przy rzucaniu frisbee coś się zwichnie, więc nie pozostaje nic innego, niż ostro ćwiczyć!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-4860038161185972233?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/4860038161185972233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=4860038161185972233&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/4860038161185972233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/4860038161185972233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2012/01/na-poczatek.html' title=''/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--4yYq1XC4z0/TxoLRtG-_PI/AAAAAAAAE2A/IA4ge_BxzbQ/s72-c/406739_340847889268198_100000289685143_1252874_1768098545_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6232941335288945654</id><published>2012-01-17T18:57:00.091+01:00</published><updated>2012-01-17T23:19:58.430+01:00</updated><title type='text'>Podsumowanie roku/sezonu 2011</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie sposób streścić wszystkiego, co wydarzyło się w zeszłym roku. Częściowo pokazują to zdjęcia, ale to zaledwie ułamek procenta. Działo się dużo. Raz pozytywnie, raz negatywnie, często potrafiło się to zmienić z dnia na dzień, albo prawie z minuty na minutę. Wszystkim, z którymi dane mi było ten rok przeżyć bardzo, bardzo mocno dziękuję. Za wspólny czas, czy to podczas spacerów, zawodów, rozmów prowadzonych przez dowolny środek komunikacji, serdeczne myśli, które kiedyś się ucieleśniły. Za przekazaną wiedzę, dobre słowo, moc wrażeń, za to, że jesteście "obok", czy to 5 min drogi, czy kilkaset kilometrów :) DZIĘKUJĘ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się działo przez ten rok?&lt;br /&gt;Były spacery z psami... I takie nasze, i wspólne, i charcie, borderze,  mieszane... Fester, Forza&amp;amp;Lori, Ayo&amp;amp;Milo, Draka, Dżeki, Rasta, Ben, Ari, Szila&amp;amp;Tia i ich dwunożni - wszystkim wyszczególnionym i  nie tylko bardzo dziękuję :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Fm6fiClHpnA/TxXHx5QANBI/AAAAAAAAEpQ/u6XlzKNyqNA/s1600/208354_10150156461439767_584194766_6485531_2687800_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Fm6fiClHpnA/TxXHx5QANBI/AAAAAAAAEpQ/u6XlzKNyqNA/s400/208354_10150156461439767_584194766_6485531_2687800_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680563502691346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mcpI85ep4NE/TxXHkkQg8bI/AAAAAAAAEo4/gso8sRDJVM0/s1600/196486_10150125664239767_584194766_6330103_6147982_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mcpI85ep4NE/TxXHkkQg8bI/AAAAAAAAEo4/gso8sRDJVM0/s400/196486_10150125664239767_584194766_6330103_6147982_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680334529393074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1N4M00qoxzM/TxXHeiinaXI/AAAAAAAAEos/3htm_PyNTog/s1600/215746_10150157388944767_584194766_6493181_5213386_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-1N4M00qoxzM/TxXHeiinaXI/AAAAAAAAEos/3htm_PyNTog/s400/215746_10150157388944767_584194766_6493181_5213386_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680230989228402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_h2YlTtn2EU/TxXHs8yBgcI/AAAAAAAAEpE/O7YJv8iet9g/s1600/205131_10150157386324767_584194766_6493160_462115_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_h2YlTtn2EU/TxXHs8yBgcI/AAAAAAAAEpE/O7YJv8iet9g/s400/205131_10150157386324767_584194766_6493160_462115_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680478551343554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IIa6Jaeer_w/TxXH_XF9ymI/AAAAAAAAEpo/i4bL4FTrJlQ/s1600/216451_10150158800894767_584194766_6507614_1254262_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-IIa6Jaeer_w/TxXH_XF9ymI/AAAAAAAAEpo/i4bL4FTrJlQ/s400/216451_10150158800894767_584194766_6507614_1254262_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680794851953250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zR5UdV_tFqQ/TxXH5f6YaPI/AAAAAAAAEpc/JP2PeY_ixy0/s1600/205643_10150156523309767_584194766_6486264_8194172_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-zR5UdV_tFqQ/TxXH5f6YaPI/AAAAAAAAEpc/JP2PeY_ixy0/s400/205643_10150156523309767_584194766_6486264_8194172_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680694140070130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1QJC1CW5K_c/TxXIqeXKAZI/AAAAAAAAErI/HXMcluy4R2E/s1600/224993_10150173444569767_584194766_6644624_6237486_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-1QJC1CW5K_c/TxXIqeXKAZI/AAAAAAAAErI/HXMcluy4R2E/s400/224993_10150173444569767_584194766_6644624_6237486_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698681535537480082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1JYdFBWwc1c/TxXIkmHO-XI/AAAAAAAAEq8/Rtz9_7Ovob8/s1600/226451_10150173445544767_584194766_6644638_6063457_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1JYdFBWwc1c/TxXIkmHO-XI/AAAAAAAAEq8/Rtz9_7Ovob8/s400/226451_10150173445544767_584194766_6644638_6063457_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698681434538965362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5-xLM0sP96c/TxXId9p7bXI/AAAAAAAAEqw/kkmSJGq3r_0/s1600/261365_10150223801769767_584194766_7087527_1089835_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-5-xLM0sP96c/TxXId9p7bXI/AAAAAAAAEqw/kkmSJGq3r_0/s400/261365_10150223801769767_584194766_7087527_1089835_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698681320599416178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Tg6d-EF7J1w/TxXIZaTFsvI/AAAAAAAAEqk/kH17bxvWdRo/s1600/263618_10150224444454767_584194766_7093096_4956351_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Tg6d-EF7J1w/TxXIZaTFsvI/AAAAAAAAEqk/kH17bxvWdRo/s400/263618_10150224444454767_584194766_7093096_4956351_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698681242388902642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7M7TN8B0j7o/TxXITS88y0I/AAAAAAAAEqY/W_hgy7hn38U/s1600/224836_10150171330884767_584194766_6622055_323294_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-7M7TN8B0j7o/TxXITS88y0I/AAAAAAAAEqY/W_hgy7hn38U/s400/224836_10150171330884767_584194766_6622055_323294_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698681137337781058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-of56bSPSmrU/TxXIJsUphHI/AAAAAAAAEqA/aB2irsfglWs/s1600/215381_10150170656729767_584194766_6613237_3200429_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-of56bSPSmrU/TxXIJsUphHI/AAAAAAAAEqA/aB2irsfglWs/s400/215381_10150170656729767_584194766_6613237_3200429_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680972349375602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RJBF_j9SU8U/TxXIEdj9s7I/AAAAAAAAEp4/A9ZNL_mvA4A/s1600/221739_10150171323669767_584194766_6621980_1847525_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-RJBF_j9SU8U/TxXIEdj9s7I/AAAAAAAAEp4/A9ZNL_mvA4A/s400/221739_10150171323669767_584194766_6621980_1847525_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698680882487735218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-X3Z4D4BCHwo/TxXIOeuRNxI/AAAAAAAAEqM/sh1dQCfET5U/s1600/222445_10150170743699767_584194766_6614634_6678705_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-X3Z4D4BCHwo/TxXIOeuRNxI/AAAAAAAAEqM/sh1dQCfET5U/s400/222445_10150170743699767_584194766_6614634_6678705_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698681054598084370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Były spacery w różnych miejscach, takich naszych. Była Dąbrowa, były zaspiańskie łąki, plaże od Redłowa po Brzeźno, Witomino i boisko piaskowe. Były wycieczki bliższe i dalsze: nad wodę, do Osowy, wyprawy na biegun, jachtowanie na Mazurach...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Nlnsnyj-Wj8/TxXRflK6eWI/AAAAAAAAEtw/2ksVfxU287w/s1600/224767_10150184387529767_584194766_6744006_851570_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Nlnsnyj-Wj8/TxXRflK6eWI/AAAAAAAAEtw/2ksVfxU287w/s400/224767_10150184387529767_584194766_6744006_851570_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698691243991267682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zLOpETr53MM/TxXQvtuMjDI/AAAAAAAAEtk/VXVs9Xo7ckc/s1600/406614_10150538727149767_584194766_8699717_181608232_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-zLOpETr53MM/TxXQvtuMjDI/AAAAAAAAEtk/VXVs9Xo7ckc/s400/406614_10150538727149767_584194766_8699717_181608232_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698690421653015602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MMnNvEdXm0Q/TxXQr6YLb3I/AAAAAAAAEtY/c_6Etz_COrg/s1600/264126_10150248834879767_584194766_7208114_4150401_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-MMnNvEdXm0Q/TxXQr6YLb3I/AAAAAAAAEtY/c_6Etz_COrg/s400/264126_10150248834879767_584194766_7208114_4150401_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698690356330852210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tiXTqLtJpvc/TxXQkyCuXGI/AAAAAAAAEtM/ILwIf0ynWF8/s1600/227596_10150184363909767_584194766_6743876_1946155_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-tiXTqLtJpvc/TxXQkyCuXGI/AAAAAAAAEtM/ILwIf0ynWF8/s400/227596_10150184363909767_584194766_6743876_1946155_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698690233834298466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dpoRCEaJ9vo/TxXQgUiTJBI/AAAAAAAAEtA/oDy0vLcgur4/s1600/226537_10150179446324767_584194766_6698079_5233320_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-dpoRCEaJ9vo/TxXQgUiTJBI/AAAAAAAAEtA/oDy0vLcgur4/s400/226537_10150179446324767_584194766_6698079_5233320_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698690157194191890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xdk96WZOmXg/TxXQZVyyqeI/AAAAAAAAEs0/iCcDl1VWmEA/s1600/222365_10150179446449767_584194766_6698081_1412874_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xdk96WZOmXg/TxXQZVyyqeI/AAAAAAAAEs0/iCcDl1VWmEA/s400/222365_10150179446449767_584194766_6698081_1412874_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698690037272717794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QoDtPJYTjUk/TxXQUh6hFDI/AAAAAAAAEso/laGrWAo-wBM/s1600/221619_10150176718159767_584194766_6673039_5245516_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-QoDtPJYTjUk/TxXQUh6hFDI/AAAAAAAAEso/laGrWAo-wBM/s400/221619_10150176718159767_584194766_6673039_5245516_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689954626999346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GPRTB2pAVxU/TxXQPMJGuiI/AAAAAAAAEsc/i9relLC8www/s1600/207862_10150149941704767_584194766_6432561_207897_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GPRTB2pAVxU/TxXQPMJGuiI/AAAAAAAAEsc/i9relLC8www/s400/207862_10150149941704767_584194766_6432561_207897_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689862883260962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xrKxWyaPhW8/TxXQLLH3YYI/AAAAAAAAEsQ/4mJQmljY1yE/s1600/207595_10150168156809767_584194766_6589755_6485976_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xrKxWyaPhW8/TxXQLLH3YYI/AAAAAAAAEsQ/4mJQmljY1yE/s400/207595_10150168156809767_584194766_6589755_6485976_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689793890148738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hBOnJSYF464/TxXQFrTigHI/AAAAAAAAEsE/m4GoexnjYns/s1600/198852_10150149537074767_584194766_6432366_271566_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hBOnJSYF464/TxXQFrTigHI/AAAAAAAAEsE/m4GoexnjYns/s400/198852_10150149537074767_584194766_6432366_271566_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689699449831538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-REW-GDoymNw/TxXQBzHDMqI/AAAAAAAAEr4/hAcDqzPp6s8/s1600/198465_10150125655779767_584194766_6330028_5897048_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-REW-GDoymNw/TxXQBzHDMqI/AAAAAAAAEr4/hAcDqzPp6s8/s400/198465_10150125655779767_584194766_6330028_5897048_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689632825455266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--uY-CvLLpt4/TxXP8xhc8_I/AAAAAAAAErs/9rJfzcyjv0s/s1600/189496_10150125605879767_584194766_6329333_6294781_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--uY-CvLLpt4/TxXP8xhc8_I/AAAAAAAAErs/9rJfzcyjv0s/s400/189496_10150125605879767_584194766_6329333_6294781_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689546499978226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eL1DKOBh5LY/TxXP5YzEaVI/AAAAAAAAErg/fch3Uwb3sGc/s1600/184313_10150109250809767_584194766_6176669_5621788_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-eL1DKOBh5LY/TxXP5YzEaVI/AAAAAAAAErg/fch3Uwb3sGc/s400/184313_10150109250809767_584194766_6176669_5621788_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689488323373394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-otZrxNggMDI/TxXPt7PDOMI/AAAAAAAAErU/m_l8NE0DMHo/s1600/189188_10150128709114767_584194766_6358309_5996094_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-otZrxNggMDI/TxXPt7PDOMI/AAAAAAAAErU/m_l8NE0DMHo/s400/189188_10150128709114767_584194766_6358309_5996094_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698689291409111234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było też całkiem sporo frisbee i były zawody! DCDC Wrocław, Poznań, Sopot i Warszawa, UFO w Opolu i AWI w Warszawie. A na zawodach spotkania z tymi wszystkimi, co imają się dog frisbee ;) I były seminaria z Darkiem, Julią, Shaunem, Frankiem... I było ultimate ;) Za niezastąpioną atmosferę przed, po i w trakcie imprez wszystkim dziękuję!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sTgK3b6OXxc/TxXSxVDJ6TI/AAAAAAAAEvc/_VwMrr0HbQI/s1600/252906_10150221982174767_584194766_7071236_5902303_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-sTgK3b6OXxc/TxXSxVDJ6TI/AAAAAAAAEvc/_VwMrr0HbQI/s400/252906_10150221982174767_584194766_7071236_5902303_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698692648413030706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Anna Łuksza&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U72veWOUhZQ/TxXSsMr6RwI/AAAAAAAAEvQ/Ga4h3tLVrW8/s1600/252526_181726915215747_100001353200090_432572_7589683_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-U72veWOUhZQ/TxXSsMr6RwI/AAAAAAAAEvQ/Ga4h3tLVrW8/s400/252526_181726915215747_100001353200090_432572_7589683_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698692560268707586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) smart-studio.pl&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jSGXXFESbMk/TxXSnvH_b_I/AAAAAAAAEvE/5dv3frpEyCw/s1600/250010_213805848651937_100000675691583_643422_4182690_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-jSGXXFESbMk/TxXSnvH_b_I/AAAAAAAAEvE/5dv3frpEyCw/s400/250010_213805848651937_100000675691583_643422_4182690_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698692483613945842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Agnieszka Matejczuk&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4Y7Pg1n5CFs/TxXSecTAd8I/AAAAAAAAEu4/1Uy3qygkSbY/s1600/300575_258222417529061_100000239150661_1034783_3170763_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-4Y7Pg1n5CFs/TxXSecTAd8I/AAAAAAAAEu4/1Uy3qygkSbY/s400/300575_258222417529061_100000239150661_1034783_3170763_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698692323941054402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Dorota Harężlak&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pfmkbqYT0Ns/TxXSOizJAJI/AAAAAAAAEuU/NAzNPQyPTfU/s1600/253038_10150203615189767_584194766_6903160_2441986_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-pfmkbqYT0Ns/TxXSOizJAJI/AAAAAAAAEuU/NAzNPQyPTfU/s400/253038_10150203615189767_584194766_6903160_2441986_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698692050808537234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1Vhp2hshQBU/TxXSItC2sDI/AAAAAAAAEuI/xJCEmc_ocAE/s1600/222304_211333662225250_100000458537925_721780_3224251_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1Vhp2hshQBU/TxXSItC2sDI/AAAAAAAAEuI/xJCEmc_ocAE/s400/222304_211333662225250_100000458537925_721780_3224251_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698691950479585330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Alicja Matejuk&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Awu9lotcGeA/TxXSCrnLO6I/AAAAAAAAEt8/GFegMasyyIo/s1600/189304_10150117957634767_584194766_6261624_7516952_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Awu9lotcGeA/TxXSCrnLO6I/AAAAAAAAEt8/GFegMasyyIo/s400/189304_10150117957634767_584194766_6261624_7516952_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698691847015840674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Były też wystawy ;) CACIB Sopot, gdzie z Festerem zgarnęliśmy BOBa. Później jeszcze Koszalin i Gdańsk, ale to już 2012, więc materiał na kolejne roczne sprawozdanie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qY4xk3Wrdco/TxXY0I7y8qI/AAAAAAAAEvo/LPlBLp8w8-I/s1600/226077_255534927799495_100000289685143_951756_7447449_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-qY4xk3Wrdco/TxXY0I7y8qI/AAAAAAAAEvo/LPlBLp8w8-I/s400/226077_255534927799495_100000289685143_951756_7447449_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698699293770314402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Kaśka Skutkiewicz&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z takich nie-psich wydarzeń był jeszcze Nepal i praktyki w gdańskim zoo, których oczywiście nie mogłabym pominąć, jako że zajmują dla mnie szczególne miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1z-GWz5-YGk/TxXaLw_7kYI/AAAAAAAAEyo/DjjB4cRcr7Q/s1600/308665_10150341972369767_584194766_7919507_756154609_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1z-GWz5-YGk/TxXaLw_7kYI/AAAAAAAAEyo/DjjB4cRcr7Q/s400/308665_10150341972369767_584194766_7919507_756154609_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700799173693826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-B53NnNr4q3s/TxXZEO9ZbPI/AAAAAAAAEv0/LaTY0jTxvd0/s1600/293934_10150342220259767_584194766_7921311_1361131790_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-B53NnNr4q3s/TxXZEO9ZbPI/AAAAAAAAEv0/LaTY0jTxvd0/s400/293934_10150342220259767_584194766_7921311_1361131790_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698699570265550066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2HOZ9MxUB-Q/TxXZ-WMMcoI/AAAAAAAAEyE/_p2BiCNE8uY/s1600/315453_10150342718514767_584194766_7925117_1662490928_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-2HOZ9MxUB-Q/TxXZ-WMMcoI/AAAAAAAAEyE/_p2BiCNE8uY/s400/315453_10150342718514767_584194766_7925117_1662490928_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700568639074946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sNW6W6ay-Jk/TxXZ57byWKI/AAAAAAAAEx4/2S_ct3oBpDU/s1600/316951_10150343156934767_584194766_7928095_488886445_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-sNW6W6ay-Jk/TxXZ57byWKI/AAAAAAAAEx4/2S_ct3oBpDU/s400/316951_10150343156934767_584194766_7928095_488886445_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700492737239202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BZYuCc2jpQU/TxXZx4wLTzI/AAAAAAAAExg/KNeEV86U9t8/s1600/317059_10150343155674767_584194766_7928085_103181908_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-BZYuCc2jpQU/TxXZx4wLTzI/AAAAAAAAExg/KNeEV86U9t8/s400/317059_10150343155674767_584194766_7928085_103181908_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700354578501426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Z7Z4TOr6sGM/TxXZ119X5NI/AAAAAAAAExs/qnUZ0WhEU7E/s1600/317019_10150343259679767_584194766_7928394_1537513729_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Z7Z4TOr6sGM/TxXZ119X5NI/AAAAAAAAExs/qnUZ0WhEU7E/s400/317019_10150343259679767_584194766_7928394_1537513729_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700422548022482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IPtkoerA8rU/TxXaC5DoLsI/AAAAAAAAEyQ/41AE-oBXMPc/s1600/313618_10150343278319767_584194766_7928491_1768013139_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-IPtkoerA8rU/TxXaC5DoLsI/AAAAAAAAEyQ/41AE-oBXMPc/s400/313618_10150343278319767_584194766_7928491_1768013139_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700646717861570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CWHPMvltRUA/TxXZgBRWGvI/AAAAAAAAEww/741uTPrd8IU/s1600/302579_10150343239819767_584194766_7928282_171654819_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-CWHPMvltRUA/TxXZgBRWGvI/AAAAAAAAEww/741uTPrd8IU/s400/302579_10150343239819767_584194766_7928282_171654819_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698700047627459314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6jJFojBykew/TxXZbv0wOBI/AAAAAAAAEwk/MfU8V45-Ero/s1600/302251_10150342215394767_584194766_7921256_1637947519_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6jJFojBykew/TxXZbv0wOBI/AAAAAAAAEwk/MfU8V45-Ero/s400/302251_10150342215394767_584194766_7921256_1637947519_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698699974224656402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Siur-M8sR1M/TxXZUb06kyI/AAAAAAAAEwY/LRmPqQNruj8/s1600/297844_10150343453889767_584194766_7929032_977418000_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 265px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Siur-M8sR1M/TxXZUb06kyI/AAAAAAAAEwY/LRmPqQNruj8/s400/297844_10150343453889767_584194766_7929032_977418000_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698699848597541666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZOO :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qIfXncYFcEA/TxXbptTtxnI/AAAAAAAAE1Q/5a-hD1cKP3Q/s1600/298432_10150294371459767_584194766_7623593_5483348_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-qIfXncYFcEA/TxXbptTtxnI/AAAAAAAAE1Q/5a-hD1cKP3Q/s400/298432_10150294371459767_584194766_7623593_5483348_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698702413090637426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-amgBHUg-NqY/TxXbmGZNhTI/AAAAAAAAE1E/du6NVGmSJQc/s1600/298433_10150355410509767_584194766_7990679_1304903410_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-amgBHUg-NqY/TxXbmGZNhTI/AAAAAAAAE1E/du6NVGmSJQc/s400/298433_10150355410509767_584194766_7990679_1304903410_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698702351105099058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-u7XhZoMcO4g/TxXbig8jEOI/AAAAAAAAE04/wlV6dw_qqLc/s1600/299177_10150346978124767_584194766_7942980_442204082_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-u7XhZoMcO4g/TxXbig8jEOI/AAAAAAAAE04/wlV6dw_qqLc/s400/299177_10150346978124767_584194766_7942980_442204082_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698702289513156834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6RPXIEsnUtk/TxXbe-nzuQI/AAAAAAAAE0s/ZiQH6TUgzrs/s1600/301103_10150348557929767_584194766_7950931_1330782745_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6RPXIEsnUtk/TxXbe-nzuQI/AAAAAAAAE0s/ZiQH6TUgzrs/s400/301103_10150348557929767_584194766_7950931_1330782745_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698702228759755010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(c) Ola Gólcz&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qz1Er9MS0U4/TxXbZ-ltb8I/AAAAAAAAE0g/6BLfbybTwas/s1600/307489_10150294356104767_584194766_7623480_6312574_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qz1Er9MS0U4/TxXbZ-ltb8I/AAAAAAAAE0g/6BLfbybTwas/s400/307489_10150294356104767_584194766_7623480_6312574_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698702142851608514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kAM9Ocnc9oI/TxXbV7DtuiI/AAAAAAAAE0U/_BjL-fP8q5I/s1600/310081_10150293769814767_584194766_7618374_8310288_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-kAM9Ocnc9oI/TxXbV7DtuiI/AAAAAAAAE0U/_BjL-fP8q5I/s400/310081_10150293769814767_584194766_7618374_8310288_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698702073184238114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hVDtqCwAhxs/TxXbQPmhyYI/AAAAAAAAE0I/1LCanOZF2Yg/s1600/310081_10150293769829767_584194766_7618376_2725096_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hVDtqCwAhxs/TxXbQPmhyYI/AAAAAAAAE0I/1LCanOZF2Yg/s400/310081_10150293769829767_584194766_7618376_2725096_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701975619750274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Gl6NJ4eHBU4/TxXbLFtPh0I/AAAAAAAAEz8/7jClde-rarc/s1600/310081_10150293769844767_584194766_7618378_7936254_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Gl6NJ4eHBU4/TxXbLFtPh0I/AAAAAAAAEz8/7jClde-rarc/s400/310081_10150293769844767_584194766_7618378_7936254_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701887064213314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UjGRi8z1ifI/TxXbGVSdP-I/AAAAAAAAEzw/yEeeKbvTrGI/s1600/311734_10150346983719767_584194766_7942993_189827713_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-UjGRi8z1ifI/TxXbGVSdP-I/AAAAAAAAEzw/yEeeKbvTrGI/s400/311734_10150346983719767_584194766_7942993_189827713_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701805347487714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--k5-TGTB4xE/TxXbBlvFaWI/AAAAAAAAEzk/hZWQive8SEo/s1600/313217_10150346999384767_584194766_7943075_1970948579_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--k5-TGTB4xE/TxXbBlvFaWI/AAAAAAAAEzk/hZWQive8SEo/s400/313217_10150346999384767_584194766_7943075_1970948579_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701723863181666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GwSG-ji1J6Y/TxXa8JFEJ6I/AAAAAAAAEzY/fWEqE3AXy38/s1600/392004_10150401217729767_584194766_8232786_1618335785_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-GwSG-ji1J6Y/TxXa8JFEJ6I/AAAAAAAAEzY/fWEqE3AXy38/s400/392004_10150401217729767_584194766_8232786_1618335785_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701630271399842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X9kSt9ooUK4/TxXa4NL1YmI/AAAAAAAAEzM/YpgV2NJLm-k/s1600/393621_10150461555264767_584194766_8409782_563899374_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-X9kSt9ooUK4/TxXa4NL1YmI/AAAAAAAAEzM/YpgV2NJLm-k/s400/393621_10150461555264767_584194766_8409782_563899374_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701562654057058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WMA8WdzJjlw/TxXazC3ZJWI/AAAAAAAAEzA/VFSjsLwT0rE/s1600/314662_10150346983029767_584194766_7942992_541812621_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-WMA8WdzJjlw/TxXazC3ZJWI/AAAAAAAAEzA/VFSjsLwT0rE/s400/314662_10150346983029767_584194766_7942992_541812621_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701473984619874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tl5HMFRwtf8/TxXau2DZX7I/AAAAAAAAEy0/i-5S-y6R7uM/s1600/316807_10150347000994767_584194766_7943077_2097127690_n.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-tl5HMFRwtf8/TxXau2DZX7I/AAAAAAAAEy0/i-5S-y6R7uM/s400/316807_10150347000994767_584194766_7943077_2097127690_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698701401825828786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To chyba tyle na temat tego co było...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co natomiast zmieniło się w ciągu tych miesięcy? Wena i entuzjazm do pisania na pewno na jakiś czas zmalały, później tego czasu już nie było zbyt wiele. Jedna sesja, spacery, treningi, zdjęcia, druga sesja, zawody, operacja, obóz frizbowy, praktyki w zoo, trekking w Nepalu, w międzyczasie sesja poprawkowa, potem powrót na uczelnię i dalej praktyki w zoo. Ledwo co kończyła się jedna "przygoda", a zaczynała następna. Nie było tego czasu na przeżycie, przetrawienie wszystkiego, co się działo, refleksje i regenerację sił przed kolejnymi wyzwaniami. Wszystko szybko, szybko, w biegu, bez chwili na złapanie oddechu.&lt;br /&gt;Czasu, aby zasiąść do komputera nie udało mi się wygospodarować zbyt wiele, tylko na te najpilniejsze sprawy. Skutkuje to rzecz jasna tym, że prawie kompletnie wypadłam z obiegu ;) co dzieje się w dogfrisbiarskim i psim świecie. Wiadomo, pewne urywki docierają, a dobre dusze co nieco mi donoszą, natomiast czasu na komentowanie wszystkich wydarzeń zupełnie nie było. Tak czy inaczej myślami ciągle powracam, tylko tak po cichu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli mogłabym jakoś podsumować rok 2011, a dość spore stawiam w tym momencie przed sobą wyzwanie, postaram się to uczynić pisząc następnych kilka zdań.&lt;br /&gt;Poczynając od największego oszołoma w moim stadzie, które bardzo, bardzo chciałabym, aby się jeszcze powiększyło - ciężar w rękach musi się równomiernie rozkładać, więc dla równowagi przydałaby się czwarta smycz ;) ale to nie czas i miejsce na rozprawę o tym... Za ok. miesiąc minie rok od kastracji Logana. Co się w nim zmieniło, a co nie... Z dnia na dzień niemalże zainteresowanie zapachami tymi konkretnymi zupełnie zmalało. To na duży +, główne założenie zostało spełnione. Zainteresowania cieknącą Korbą brak. Też +. Co zatem na minus? Tego niestety więcej... Wprawdzie nie spodziewałam się, że po kastracji nagle przybędzie mu mózgowia i ogłady, a także, że przestanie być takim oszołomem. Pozostał tak potulny wobec psów jak kiedyś. Jakoś bardzo nie zmężniał, choć wiadomo, że nie daje sobą pomiatać jakoś bardzo i czuje własną siłę, ale na ogół kładzie laskę na wszystko, tak jak wcześniej ;) Ale! Kiedyś całkiem sobie radziłam z jego zapędami do wyszukiwania pyszności na spacerach. Przywołanie mieliśmy na nasze spacerowe warunki bardzo dobre. Wiadomo, że jak dopadł jakiegoś smaczka, to wracał dopiero go spożywszy, ale widząc, że zaczyna coś nawęszać, potrafiłam go jeszcze odwołać. Teraz ogólnie rzecz biorąc wszystko leży i kwiczy. Liczy się tylko szukanie smaczków, wszystko inne jest nieważne. Bardzo mnie to martwi i frustruje, bo każdy spacer to jeszcze większa udręka, niż kiedyś, kiedy jako tako sobie radziłam i wydawało mi się, że znalazłam stosowne "panaceum". Jednak nic z tych rzeczy i tak po prawdzie dosyć pesymistycznie podchodzę do przyszłości w tym względzie. Wyjątkiem jest frisbee, gdzie wszystko idzie dobrze. Wiadomo, że raz bywa lepiej, a raz gorzej, ale ogólny bilans zysków i strat wychodzi zdecydowanie powyżej zera. Podczas pracy z dyskami nie ma olewania, żarcia, patyków. Wszystko jest tak, jak być powinno, co mnie zastanawia, bo na spacerze Logan ma totalnie swoją wizję, nie uznając przy tym mojej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korba natomiast w tym roku na pewno bardzo dojrzała, ale pewnie jeszcze nie do końca. Miałyśmy po drodze straszne zawirowania. Patrząc na to z perspektywy czasu i tego, jaka była zanim skończyła rok i jaka jest teraz, kiedy ma prawie 2 lata, stwierdzam z pełnym przekonaniem, że wszystkie te zawirowania spowodowane musiały być przez to dojrzewanie właśnie, przede wszystkim cieczki i związane z nimi burze hormonalne. Cały nasz problem zaczął się po pierwszej cieczce. W trakcie byłam oczywiście niesamowicie zadowolona, że nie ucieka, ba! nawet nie próbuje, jest usłuchana tak jak zawsze i pracuje jak zawsze. Trochę tylko siadła jej kondycja. A później przyszła druga cieczka, dokładnie w odstępie 6 miesięcy. Ledwo uporałyśmy się z nadmierną spolegliwością i płaczliwością, a tu powtórka z rozrywki. Już się boję, co będzie przy trzeciej cieczce, tfu, tfu ;) ale myślę, że to wszystko już za nami.&lt;br /&gt;Jakie refleksje? Na pewno nie ma co przejmować się zanadto wszystkimi wahaniami nastrojów dojrzewającej suki, z wiekiem wszystko się znormalizuje. Oczywiście wszystko na spokojnie, bez stresu i bez presji.&lt;br /&gt;Nigdy nie wiadomo, kiedy dążenie do perfekcji i ambicja zaślepi nam oczy. Wydawałoby się, że ten etap mam już dawno za sobą i dopóki "nic" z Korbą nie robiłam, albo "w zasadzie nic" i dopóki nie nadeszła cieczka, dopóty wszystko szło jak po maśle. Schody zaczęły się później, kiedy szło za dobrze! To na chwilę przyćmiło moją trzeźwość i zaczęłam upajać się drobnymi sukcesikami, tym, że wszystko idzie tak dobrze, a dalsza droga prowadzi jedynie do przodu, daleko i szybko. Korba jest psem, który praktycznie od razu wie o co mi chodzi, ale potrzebuje czasem trochę czasu, żeby móc pobyć na tym samym etapie, bez zwiększania kryteriów, gdzie może przyswoić i przeanalizować sobie dokładnie sytuację. Logan tutaj jest kompletnie inny i to niestety zwiodło mnie na manowce. Maleńka presja, jaką na nią nałożyłam w postaci za dużego zwiększenia kryteriów + hormony zaowocowały wyłączaniem się suki w określonych momentach. Przy puszczaniu dysków głównie w pracy na odległość. Myślałam, konsultowałam, próbowałam. W końcu wyszłyśmy na moment, ale przyszła później druga cieczka ;) Później długa przerwa od frisbee i w sumie robienia czegokolwiek spowodowana Nepalem i praktykami. W końcu, idąc za dobrą radą, której wcześniej nie wyobrażałam sobie zastosować z różnych względów, mocno nacięłam łączącą nas pępowinę. Na spacerze, w robocie nie ma miejsca na czułości, które są w domu. Praca to nie czas na czułość. Było mi ciężko, ale zacisnęłam zęby - przecież to moja kochana Korba, jak mogę jej nie przytulić, kiedy ona tego właśnie oczekuje? że pocieszę ją i pogłaszczę, a wtedy wszystko wróci do normy. Niestety nic bardziej mylnego. Teraz, jak zaprzestałam takich praktyk i twardo się tego trzymam wiem, że suka ma o wiele bardziej poukładane w głowie i wie, w jakich granicach może się poruszać. Czuje się z tym bezpieczniej. Ale dalej śpi wtulona w moje ramię, a ja nie mam już problemów z powiedzeniem jej na spacerze, że ma spadać ;) To wyznaczenie pewnych granic myślę, że pomogło nam się uporać z problemem "przepraszam, że żyję". Oprócz tego przez pewien czas wszystko robiłam bardzo ostrożnie, po malutku zwiększając kryteria. I teraz śmiga, aż miło patrzeć :))&lt;br /&gt;Jest jedna rzecz, która mnie w niej niesamowicie śmieszy, to jak bardzo jest buńczuczna i jak bardzo musi zaznaczyć swoją obecność w rewirze. Zdarzy jej się podnieść nogę jak samiec... To doprawdy ucieszny widok, szczególnie, że jest pełnowartościową suką ;) Słyszałam, że suki po sterylce miewają takie odpały, ale żeby tak normalnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korba 9 kwietnia przeszła badanie oczu (z gonioskopią) u Jacka Garncarza, wynik tegoż badania jest oczywiście bardzo satysfakcjonujący - &lt;span style="font-size:130%;"&gt;Korba jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CEA/PRA/CAT free :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując...&lt;br /&gt;W 2011. na pewno po raz kolejny zrewidowałam swoje podejście do wszystkiego, co ma rzecz jasna swoje przełożenie na psy. Tą konkluzją kończę na dziś ;) Pozdrawiam wytrwałych Czytelników ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;/div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6232941335288945654?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6232941335288945654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6232941335288945654&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6232941335288945654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6232941335288945654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2012/01/podsumowanie-rokusezonu-2011.html' title='Podsumowanie roku/sezonu 2011'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Fm6fiClHpnA/TxXHx5QANBI/AAAAAAAAEpQ/u6XlzKNyqNA/s72-c/208354_10150156461439767_584194766_6485531_2687800_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-1314787149333393679</id><published>2011-04-04T17:08:00.001+02:00</published><updated>2011-04-04T19:40:49.538+02:00</updated><title type='text'>Zgubna dążność do perfekcji</title><content type='html'>...i to chyba nie wymaga komentarza ;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-1314787149333393679?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/1314787149333393679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=1314787149333393679&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/1314787149333393679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/1314787149333393679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2011/04/zgubna-daznosc-do-perfekcji.html' title='Zgubna dążność do perfekcji'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-862666714740668117</id><published>2011-03-17T20:28:00.010+01:00</published><updated>2011-03-17T21:31:48.229+01:00</updated><title type='text'>W zasadzie wiosna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://img844.imageshack.us/img844/63/dsc5960.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiosna powoli rozgaszcza się w Trójmieście, a my po zimowej stagnacji otwieramy sezon spacerowo-treningowy :)  Wprawdzie na dworze jest zero stopni, a zamiast śniegu wszędzie króluje błoto, ale i tak jest dobrze. Najbardziej o dziwo z wiosny cieszę się ja i nie potrafię już egzystować bez 3-4 godz. spaceru dziennie, korzystam z nagromadzonych w zimie a niespożytych w tak brzydkiej porze roku pokładów energii, którymi można by obdzielić dodatkowo jeszcze kilka borderów ;) Dzień bez parogodzinnego spaceru jest zdecydowanie dniem straconym, niestety przeholowałam trochę i aktualnie cierpię z powodu przeziębienia i bolącego gardła oraz przeżywam traumę związaną z niemożnością odbycia kilkugodzinnej przechadzki z psami.&lt;br /&gt;Zima zdecydowanie niczemu nie sprzyja i najlepszą opcją jest doczekanie w letargu do wiosny... Na szczęście w końcu się doczekaliśmy i mamy wiosnę, wprawdzie jeszcze zimną, humorzastą i błotnistą, ale dającą zapowiedź zielonej, przyjemnej i ciepłej wiosenki :)&lt;br /&gt;W czasie zimowego letargu nie było za bardzo o czym pisać - bo nic ciekawego nie robiliśmy, a kiedy zaczęło się coś dziać, to nie było już czasu ;) Także korzystam z okazji przeziębienia, troszkę się u nas działo...&lt;br /&gt;Z każdym dniem rośnie mój zachwyt nad Korbą.&lt;br /&gt;Lona został wyciachany ;) Po kastracji prawie całkowicie zaprzestał swoich nadwornych samczych praktyk 8)&lt;br /&gt;Tuż przed lotniczą utratą jajek Korba skończyła cieczkę.&lt;br /&gt;Spacerujemy teraz ile się tylko da i najchętniej każdą wolną sekundę spędzamy na dworze.&lt;br /&gt;Trochę skubiemy frisbee ;) Lona przesiadł się na eurablendy, które dla Lony są fantastycznym rozwiązaniem, bo nie widać na nich ani śladu po Loganie, ALEEE! Buster niemal przedziurawił eurablenda szarpiąc się nim dosłownie kilka sekund 8) Zastanawiam się co zrobić z prawiedziurkami 8)&lt;br /&gt;Zmieniliśmy taktykę ćwiczenia zigzac z Lonem i pomocne okazały się 3 dyski wyrzucane kolejno w prostej linii i łapanie jednego po drugim przez biegnącego przed siebie Lona. Jakoś dopiero to ćwiczenie i bezpośrednio później zigzac dało mu jasność sytuacji. Oczywiście będziemy ćwiczyć dalej, jak zrobi się minimalnie cieplej niż aktualne 0 stopni.&lt;br /&gt;Buster zakochał się w piłeczkach i to, co kiedyś było niemożliwe, stało się teraz codziennością. Pół godziny biegania za piłką bez celu? To Busterowi się podoba i jest ciągle niezmordowany, podczas gdy kiedyś wystarczyło mu kilka rzutów i koniec zabawy. Teraz nie ma dość, za to ja mam później zakwasy mimo używania piłkowej wyrzutni ;)&lt;br /&gt;Nareszcie mam psa, który skacze! Korba ma wielką misję wyskoczenia do dysku i do piłki, w ogóle skakania i wskakiwania przy każdej możliwej okazji. Wystarczy, że stanę sobie przy jakimkolwiek obiekcie, na który potencjalnie da się wskoczyć, a nieproszona Korba już stoi na wierzchołku 8) Jest przezabawna i przeurocza w swojej gorliwości i misjach.&lt;br /&gt;Ćwiczymy z suczem różne puszczanie, bo ileż można tłuc minidistance i jakieś pierdółki na rozskakanie. Generalnie z puszczaniem nie ma problemu koło mnie, za to puszczanie w większej odległości kłóci się z jej inną misją, mianowicie przynoszenia. Ale slowly but progress ;)&lt;br /&gt;Za to ogarnięcie ciała Korby w piorunującym tempie dawało o sobie znać przy nauce wskakiwania na stopy, wskakiwania na inne mikre powierzchnie, wiewióra na plecach, zmiany pozycji na stopach, itd. Szybkość, z jaką ona wszystko przyswaja i ogarnia, a przy tym nie zraża się wpadaniem, spadaniem, itd., jest dla mnie porażająca. Oczywiście nie poprzestajemy na ww. i próbujemy czegoś nowego.&lt;br /&gt;A na spacerach robimy sobie takie o różne pierdółki ;) &lt;a href="http://vimeo.com/21033996" target="blank"&gt;http://vimeo.com/21033996&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czekam na ozdrowienie, ocieplenie i zazielenienie krajobrazu - wprawdzie ostatni punkt nie jest tak istotny - i jak ogarniemy bardziej puszczanie to może zrobi się jakiś filmik frizbowy ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-862666714740668117?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/862666714740668117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=862666714740668117&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/862666714740668117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/862666714740668117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2011/03/w-zasadzie-wiosna.html' title='W zasadzie wiosna'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-4353806268352043833</id><published>2011-01-15T23:22:00.037+01:00</published><updated>2011-01-16T03:11:35.258+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Powinność nauki do sesji działa zdecydowanie stymulująco i motywująco, ale na inne sfery życia ;) Nagle okazuje się, że przecież tyle do zrobienia, generalne porządki w domu, trzeba psy wybiegać, poćwiczyć coś z nimi, może nowa grafika na stronie by się przydała, może kąpiel, jakieś zdjęcia, wszystko przed sesją wymaga natychmiastowej interwencji i jest ciekawsze od nauki. Dlatego psom ostatnio dobrze i ciekawie się powodzi, mimo, że za oknem trwa obrzydliwa zima. Tak, jak jeszcze niedawno nie miałam ochoty wyjść z domu na spacer dłuższy niż 5 minut, jak do takiej sytuacji w ogóle dochodziło to ekstremalnie rzadko, a zdjęcia? Pfe. A teraz no niestety, trzeba znaleźć bardzo konstruktywne zajęcia zastępcze dla procesu umysłowej analizy tekstów biologicznych i ich zapamiętywania. Teraz jest fajnie, ale sesja za 10 dni, a notatek zero 8)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś ostatni boom na piłki rehabilitacyjne zaowocował wyjęciem z piwnicy i odkurzeniem naszej starej, okrągłej piłki i rozpoczęłyśmy z suczem ćwiczenia na niej. No i oczywiście jest to przede wszystkim podyktowane wyżej wymienionym ;) Tylko z suczem, bo jest lekka i nie obawiam się z jej strony niezamierzonego przedziurkowania piłki bądź innego jej uszkodzenia. Mamy za sobą 3 sesje, uparłam się, że będziemy je robić w miarę regularnie, prawie codziennie przy okazji kolacyjki. Kolacja nie jest obfita, więc dużo czasu to nam nie zabiera i nie przemęcza suczki do cna. Ale widać, że mięśnie pracują i że suka pracuje na piłce pełną parą. Po 3. sesji jest już prawie starym wyjadaczem i nie muszę już tak piłki przytrzymywać, jak początkowo. Stoi oparta o moje piszczele i przytrzymuję tylko jak suka bardziej się zatelepie, chociaż minimalnie od boków ograniczają piłkę moje stopy. Jest trochę niedopompowana, a prawdopodobnie przy większej twardości Korba łatwiej utrzymywałaby równowagę i nie wpadała czasem w takie telepoty. Ale spisuje się świetnie, jest bardzo odważna i podchodzi z wielkim zaangażowaniem do nowego wyzwania, sama przypadkowo inicjując niektóre ćwiczenia na piłce. Robimy głównie siady, stanie i słupki, na jedną stronę skręt ciała, a na drugą wychodzi zamiast skrętu samoistny obrót... ;) Jak idzie jej za dobrze, staram się troszeczkę utrudnić pulsowaniem piłki albo lekkimi potrząsaniami przód/tył albo na boki. Ciekawa jestem jakie to da efekty w przyszłości i czy faktycznie jest takie fajne.&lt;br /&gt;Przemogłam się i w końcu wyszłam na długie spacery, nawet dwa zdjęciowe! Psy po wcześniejszym domowym zastoju miały początkowo małe głupawki, ale szybko wszystko powróciło do normy i są dalej grzecznymi psami na spacerach, a Logan nawet ma swoje genialne powroty, które wcześniej były na przemian z polizaniem siuśków to tu, to tam, oblaniem czegoś bardzo interesującego i zawęszeniem się tu i ówdzie. Niestety samczość coraz bardziej z niego wychodzi, co wprawia mnie w niepomierną irytację - wiem, dlaczego nie chciałam kolejnego psa-samca, ale dałam się zwieść na manowce pirackiej łacie ;) Fakt faktem pies posiada tą zaletę, że można mu szybko wyciąć jajka, a problem znika jak ręką odjął, czego doświadczyliśmy wcześniej z Busterem. Dlatego też Lona w marcu idzie pod nóż i stanie się jak do niedawna potulnym słonikiem, przynajmniej w kwestii smakowania i wąchactwa wiadomych płynów. Wiele razy zastanawiałam się nad tym, czy go wycinać, czy nie wycinać, ale biorąc pod uwagę długie życie z tak upiornym zachowaniem i czysto hipotetyczną możliwość posiadania przez Lona potomstwa, a nieinteresującego się sukami Logana (w tym domową borderką) wybieram... to drugie. Lona ma moim zdaniem cechy warte przekazania - socjalność, brak agresji w stosunku do samców (a to jest naprawdę marzenie każdego właściciela psa agresora, może wyłączając wielbicieli walk psów...) i czegokolwiek, a także to coś, co sprawia, że człowiek wprost nie może opanować uśmiechu na widok jego radosnej mordki. Ma coś w sobie takiego magicznego i przyciągającego, co nie każdy aussik posiada. Wizja małych uroczych Lotników potrafiła być naprawdę kusząca :) Ale patrząc na to z drugiej strony, są też psy bardzo socjalne i nieagresywne, lepsze wystawowo &lt;span style="font-size:78%;"&gt;z kupą futra&lt;/span&gt; bądź sportowo &lt;span style="font-size:78%;"&gt;lepsze popędy &lt;/span&gt; i chętnie ustąpimy im pola na rzecz zwyczajnego spokoju ;) Chociaż od kiedy pamiętam, podobała mi się wizja szczeniąt po moim psie, a wychowywanych w innym domu, kiedy moja robota ograniczałaby się do przyjemności oglądania czy odwiedzania szczeniaczków :) Niestety do tej pory nie było mi to widocznie dane, albo mój charakter nie jest na tyle ustępliwy, aby zaakceptować pewne odchylenia samców od normy. Tak, samców od normy, bo samce zdecydowanie nie są normą, a odchyleniem od niej ;) Powrócę jednak do wątku Lony. Zmienił się troszkę w stosunku do psów, nie jest już taki płaszczący się przed każdym i przymilny, jest taki bardziej pro elo wielki samiec, który niestety musi podejść do każdego i powiedzieć "Hej, jestem facetem! Dobra beka, co?". Bez humorystycznego czy zabawnego akcentu u Logana się nie obędzie, wszystko co on robi, musi mieć w sobie sporą dozę charyzmy. Ale nie ma w nim i tak żadnej agresji i kiedy tylko ktoś mu rzuca wyzwanie, robi się znowu małym pimpkiem. Wyzwanie, w sensie bardziej wypnie klatkę, nastroszy piórka na głowie, czy oznajmi, że też jest facetem.&lt;br /&gt;Korbuszka oprócz piłki i spacerów skorzystała też ostatnio z nadchodzącej sesji wybierając się ze mną na samotny spacer. Przeważnie jak wyciągam piłkę na spacerze, to na chwilę, bo możliwe scenariusze nie są zbyt satysfakcjonujące. Scenariusz I - Korba vs Lona. Leci piłka. Pierwsza dobiega Korba, ale ustępuje taranującemu cielsku. Logan przechwytuje piłkę, Korba uwiesza mu się na szyi i kiedy tylko nastąpi mały zwrot akcji i w chwili rozkojarzenia piłka opuszcza lonią paszczę, przechwytuje piłkę Korba. No i akcja zaczyna dziać się wokół mnie, Logan stoi jak sierota i zastanawia się, co się wydarzyło, a Korba krąży wokół próbując dobić się do mnie i poprosić o następny rzut tak, żeby nie zostać zaskoczoną przez wychodzącego z chwilowego letargu Logana. Scenariusz II - Lona vs Korba&amp;amp;Buster. Zaczyna się podobnie, leci piłka ;) Buster leci dla zasady, Korba wniebowzięta, że może przyczepić mu się do szyi i w biegu go potarmosić, Lona staje na wysokości zadania uznając, że rywalizuje ze wszystkimi i piłkę i podchodzi do tego bardzo ambicjonalnie. Musi pierwszy zdobyć piłkę, jakby w innym przypadku ktoś był nią zainteresowany. Ale to nic, on uważa swoje i tak, w każdym razie rywalizacja działa na niego bardzo stymulująco i potrafi czynić cuda ;) Jest jeszcze jeden bardzo rzadki scenariusz III - Korba vs Buster. I on jest tak rzadki, że pamiętam, kiedy mniej więcej ostatnio miał miejsce, ale nie pamiętam, jak dokładnie przebiegał... xD W każdym razie, tak jak w przypadku poprzednich schematów, zaczyna się od piłki. Początkowo Buster biega dla zasady, bo coś rzucono. Korba wyjątkowo przy Busterze wczuwa się w sytuację i nie daje sobie zabrać piłki, w końcu nie grozi jej to poturbowaniem ;) A Buster po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że kurde, to jest fajne to co się dzieje i jemu też piłka zaczyna się podobać gdzieś poza domem, co prawda w ograniczonym stopniu, ale zawsze coś ;) Jedyną rzeczą, o którą Buster walczy bez końca jest jego wubba nieco podjedzona przez Logana. W tym miejscu następuje koniec dygresji o możliwych scenariuszach rzucania piłki psom ;) Korba, o ile nikt nie zakłóca jej pogoni za piłką swoją szarżującą masą ani złowrogim powarkiwaniem, za piłkę da się pokroić i nieskończenie będzie błagać o jej wyrzucenie. Problem następuje, kiedy konkurencja jest zbyt silna, a ona przecież jest taką delikatną suczką ;) Chociaż z wiekiem pewność siebie rośnie i np. zaczepiana na spacerach kiedy pani ją woła, dosadnie mówi delikwentowi co myśli na temat jego zachowania. Szkoda, że tak nie walczy o piłkę, zasadniczo robi to sposobem, na rozkojarzenie przeciwnika. Zastanawiam się, co jest lepsze, jeśli w ogóle takie gdybanie ma sens, bo na siłę jej postępowania nie zmienię. Czy lepsze jest silne pilnowanie zasobów i kłapanie zębami, warczenie, pokazywanie miejsca każdemu, kto się zbliży, czy potulne poddanie się. Nie ma co przesądzać, bo Korbie się zdarza pilnowanie zabawek, nawet w stosunku do Logana, ale głównie w domu i też nie zawsze, bo czasem bawią się razem. A czasem jest "To moja piłka, nie dotykaj, bo dostaniesz". To albo temat na głębszą rozkminę i nie na teraz, albo nie ma tutaj nad czym się rozwodzić ;) Ale będziemy dążyć do pracy na zabawki niezależnej z dwoma psami naraz, bez kłótni o to, że ta druga zabawka jest fajniejsza.&lt;br /&gt;Dzisiaj zrobiłyśmy sobie wyjątek od mojego lenistwa i poszłyśmy na spacer trochę popracować. Suka po raz kolejny tylko mi pokazała, że jest niezmordowanym maniakiem zabawowym i czy to piłka, czy to szarpak, ona ciągle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;musi&lt;/span&gt;. Ćwiczyłyśmy sobie m. in. trochę zostawania, co do którego nie mam zarzutów i trochę takiego aportowania bardziej formalnego pod obd. I tutaj pewnie zrobiłam błąd, bo ćwiczyłam na zwykłej piłce.  Chciałam, żeby suka usiadła i siedząc oddała mi piłkę do wyciągniętej ręki. Ale albo wstawała, kiedy brałam piłkę, albo dalej siedziała, ale puszczała piłkę na ziemię. Nie chcąc zepsuć niczego czy w jakikolwiek sposób jej zniechęcić (chociaż to jest akurat mało prawdopodobne ;)) zaniecham ćwiczenia tego rodzaju aportowania na zabawkach. Pouczymy się kiedyś na koziołku z trzymaniem, siedzeniem, itd. Ale co mnie bardzo miło zaskoczyło to to, że sucza naturalnie jakoś przybiegała mi do nogi, czasem do mnie, generalnie nie zwracałam większej uwagi na to, w jakiej pozycji kończy, bo chodziło mi tylko o wytrwanie w siadzie i oddanie piłki. Cieszy mnie to przybieganie do nogi, bo chyba nie będziemy miały większych problemów na treningach stricte obediencowych &lt;span style="font-size:78%;"&gt;jak już w ogóle je zaczniemy&lt;/span&gt; z przywołaniem od razu do nogi. Ogólnie pewnie robię masę błędów, ale na nich i własnych doświadczeniach człowiek uczy się  podobno najskuteczniej ;)&lt;br /&gt;Tak w ogóle to cały ten wpis jest wynikiem ciągłego poszukiwania konstruktywnego zajęcia i oddalania momentu zasiadnięcia do książek ;) A jutro stado żądnych krwi gerbili czeka na posprzątanie ich mieszkań, a dwa najurokliwsze maluchy absolutnie nie przeżyją bez uwiecznienia ich młodości na filmiku i zdjęciach :))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-4353806268352043833?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/4353806268352043833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=4353806268352043833&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/4353806268352043833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/4353806268352043833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2011/01/powinnosc-nauki-do-sesji-dziaa.html' title=''/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6262430382505361078</id><published>2011-01-14T11:17:00.004+01:00</published><updated>2011-01-14T19:58:21.701+01:00</updated><title type='text'>Plany noworoczne?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałabym kiedyś ułożyć sobie w miarę dokładny plan działania, czy terminarz psich imprez i przede wszystkim mocno się go trzymać, ale... O ile zawsze coś tam może wypaść, że nie będzie się w stanie pojechać na zawody, wystawę, etc. to na nietrzymanie się innych założeń typu 'będę x razy w tyg. ćwiczyć obi', 'będę x razy w tyg. biegać z psem', 'będę x razy w tyg. ćwiczyć na piłce', 'będę x razy w tyg. chodzić na długi spacer', 'będę robić cokolwiek wg pierwotnych założeń' nie mam dobrego wytłumaczenia ;)  Jakie jest na to lekarstwo? Ano brak konkretnych planów, których ma się trzymać ;) Nauczona doświadczeniem, że ciężko mi wytrwać w swoich postanowieniach przez dłuższy czas, wolę nie planować i po prostu spontanicznie działać. Niestety niektóre sprawy wymagają tyle konsekwencji, czasu, pracy, że spontaniczne spotkania z nimi nie są wystarczające.&lt;br /&gt;Mimo, że na co dzień wolę się faktycznie trzymać powyższych założeń, a raczej braku założeń, w tym roku planuję pojawić się w miarę możliwości finansowych i czasowych na wszystkich frisbowych zawodach w Polsce i może gdzieś poza granicami kraju. Oprócz tego parę wystaw z suczem, ZAREJESTROWANIE się w końcu w ZK, jakieś zawody obi. Koniecznie w tym roku pożeglować z psem po ukochanych Mazurach! 2 lata temu udało mi się raz wybrać z Busterem na jacht i jeszcze jeden z Loganem, chyba wyrobiłam w ten sposób jakiś limit ;)  i  ostatni rok  był bezjachtowy, a mi doskwierał brak żagli. Myślę oprócz tego o sprawdzeniu się z Loganem na jakiejś imprezie dogtrekkingowej. Tylko co do tego mam pewne obawy, absolutnie nie wytrzymałościowe, lecz zgoła innej natury. Zwykle na trasy dogtrekkingowe są wybierane tak urocze i piękne miejsca, że zamiast maszerować naprzód będę co chwilę schodzić na bok trasy i podziwiać widoki oraz przydrożne roślinki ;) Trzeba będzie jeszcze prześwietlić suczy stawy i zamówić dyski.&lt;br /&gt;Chciałabym, żeby ten cały rok był co najmniej tak obfity w długie spacery, zdjęcia, treningi, jak ostatnia jesień. Żeby był troszkę szalony i nie zawsze poważny ;) Tak jak moje psie stadko.&lt;br /&gt;Chciałabym w tym roku wziąć się poważniej za obedience, ale tak dla własnej satysfakcji. Za sztuczki 2-3-psie, więcej pracy ze wszystkimi psami naraz. Wiadomo, że nie wychodzimy na spacer pojedynczo, tylko w trójkę czy czwórkę (o rany, jak to brzmi ;D dużo nas) i za każdym razem musimy się ze sobą uporać, co nie jest jakieś bardzo problematyczne ;) Ale to się odbywa na takiej zasadzie, że idą psy, idę ja, jest trochę luzu, trochę przywołań, trochę sztuczek, czasem jakieś pozowanko, czasem jakieś elementy posłuszeństwa, ale oprócz przywołań i pozowania to głównie ćwiczę w danej chwili z jednym psem. Głównie, bo zdarza się, że robimy też inne rzeczy, np zostają 2 i wołam 1 psa i potem zmiana, czy 1 zostaje a drugi równa/robi jakąś sztuczkę. Tylko jest tej pracy łącznie z 2-3 psami jakoś stosunkowo mało w porównaniu do pracy z 1 psem w danej chwili i chciałabym się w tym toku /no nie tylko w tym, wiadomo, że ogólnie ;)/ skupić się bardziej na robieniu czegoś z więcej niż jednym psem naraz. Chociaż to jest bardzo urocze, jak wołam/robię coś z jednym psem, a nagle zjawiają się wszystkie obok i też chcą, tylko wtedy następuje to, co chcę zniwelować, a mianowicie mały chaosik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na koniec przefantastyczny rysunkowy Lotnik autorstwa A. Ryszkiewicz :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://img20.imageshack.us/img20/3288/skanlotnik.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6262430382505361078?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6262430382505361078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6262430382505361078&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6262430382505361078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6262430382505361078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2011/01/plany-noworoczne.html' title='Plany noworoczne?'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6556749122987203194</id><published>2011-01-03T14:25:00.002+01:00</published><updated>2011-01-03T15:02:57.930+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie rozumiem, dlaczego ludzie z uporem maniaka głoszą, że oziki to psy bez żadnych wad, posiadające same zalety, a nawet jeśli są wady to w postaci zalet. Czemu to ma służyć? Każdy na co innego zwraca uwagę, inaczej postrzega wady i zalety, dla każdego wadą/zaletą może być co innego, każdy ma własne oczekiwania wobec psa. Częściowo następstwem takich zapewnień o rasie z samymi zaletami jest później trafianie psów do ludzi na nie nieprzygotowanych, niewiedzących, na co się porywają. Częściowo, bo wszak każdy człowiek odpowiada za siebie samego i powinien zorientować się z czym będzie mieć w przyszłości do czynienia, ale takie właśnie mącenie w głowie i wyidealizowane, a nie obiektywne podejście często to utrudnia. Zdarza się, że pies pójdzie w ręce kogoś, kto nie poradzi sobie z nim i może zacznie szukać nowego domu, lub jeszcze gorzej wyląduje na ulicy/w schronie (chociaż wątpię, ludziom na ogół szkoda pieniędzy wydanych na psa i wolą jeszcze odrobić sobie to, co na niego wydali). Albo pójdzie w ręce przyszłego pseudohodowcy. A bo ma taką śliczną suczkę, bo suka musi raz w życiu mieć młode czy podobne herezje, bo znajomi by chcieli, bo zaliczyła wpadkę z osiedlowym burkiem, bo znajomy ma pieska tej rasy, w końcu bo można zarobić! Albo, bo szczeniaczki są takie słodkie i milusie. Nie każdy musi mieć złe intencje, czasem wynikają po prostu z niewiedzy właściciela, a nie z tego, że postanowił założyć wielką rozmnażalnię i trzepać kasę na zabiedzonych szczeniakach. Czasem po prostu pies trafi do domu, w którym nie będzie szczęśliwy on ani jego rodzina, bo nie potrafili się do siebie dostosować. Bo piesek jest taki ładny, przecież ludzie tak dobrze się wypowiadają o tej rasie, na pewno będzie w domu grzeczny i nie sprawi żadnych kłopotów. Bo tyle osób mówiło, że nie niszczy w domu, że nie brudzi, że jest spokojny i się słucha czy sam wychowuje. Jeden nie niszczy, nie sprawia problemów, a inny niszczy. To nie jest żadna reguła. A zdarza się, że ludzie generalizują po kilku przypadkach, podchodzą zbyt optymistycznie, no jak tyle psów jest grzecznych, to mój na pewno też będzie. Ale może być grzeczny, taki czy owaki, ale wcale nie musi, nikt tego nie zagwarantuje.&lt;br /&gt;Narzekamy, że aussie stają się coraz bardziej popularne, że niedługo trzeba będzie założyć bazę rescued aussies, bo tyle aussie i psów w typie rasy szuka już domu. Zamiast jako miłośnicy, hodowcy i właściciele zadbać o rasę i mówić o niej obiektywnie, w większości tylko przedstawiamy ją w różowych barwach. A to od nas pośrednio zależy, w jakie ręce później trafiają psy.&lt;br /&gt;Czy nie lepiej byłoby postawić na uświadamianie ludzi o wszystkim, co  rasy dotyczy, zamiast część tuszować, przerabiać na plusy? O ile mniej  nieszczęść mogłoby się przytrafić całej rasie, pojedynczym psom i ich  rodzinom. Każda rasa ma wady i zalety, chociaż oczywiście co jest wadą, a  co  zaletą, zależy od sposobu patrzenia danego człowieka i tego, co mu  odpowiada. Nie ma ras tych złych i tych dobrych, jedynych słusznych dla  każdego, czy też ras idealnych dla wszystkich ludzi pod słońcem. Każdy  jest inny i czego innego szuka, co innego mu przeszkadza a co innego się  podoba, na co innego zwraca uwagę. Czy nie lepiej, kiedy każdy sam oceni i wybierze,  a nie ulegnie sugestiom i zapewnianiom, że wszystko jest w porządku?&lt;br /&gt;Chciałabym, żeby miłośnicy (wszystkich ras, nie tylko aussie) zaczęli na to patrzeć jakoś bardziej wielowymiarowo...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6556749122987203194?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6556749122987203194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6556749122987203194&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6556749122987203194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6556749122987203194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2011/01/blog-post.html' title='...'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6872946164054592341</id><published>2011-01-02T02:46:00.008+01:00</published><updated>2011-01-02T03:22:27.554+01:00</updated><title type='text'>Noworocznie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla Logana nowy rok rozpoczął się niemal idyllicznie. Parę łyczków drinka, łyczek szampana, pół karpatki i ćwierć kajmakowego ciasta. Zapomniałam o serze i winogronach ;) W menu (o dziwo) nie znalazła się tym razem żadna część obuwia. Ani nic innego, co powszechnie nie jest uznawane za jedzenie. Mój owczar naprawdę jest łasuchem, nie zna umiaru i ma upodobania do picia wszelakiego alkoholu (tylko ciekawe po kim je odziedziczył). Nawet Korba się rozsmakowała, Buster był sylwestrowo nie w stanie z obawy przed szalejącymi fajerwerkami, cóż za pijackie stado. Rzecz jasna wspomniane wyżej jedzenie i napoje zostały (z wyjątkiem jednego łyczka) skonsumowane poza moją wiedzą i zgodą...&lt;br /&gt;Przeżyliśmy jakoś sylwestrowe huki, Logan jest psem który ma strzał totalnie w poważaniu, Korby podejście przedstawia się w sposób następujący: mogą sobie strzelać, jest spoko, acz nie należy to do najprzyjemniejszych doświadczeń. Ale oba psy niczym niezmartwione na spacerach hasają sobie wesoło, zupełnie nie bacząc na towarzystwo fajerwerkowych odgłosów z częstotliwością niekiedy kilka razy na minutę, a co tam, wszystko gra. Jedynie Buster od 3 lat przeżywa boleśnie okres okołosylwestrowy. Ciekawi mnie to, gdyż jako młodzieniec miał sprawdzaną reakcję na strzał na próbach myśliwskich, którą przeszedł oczywiście pomyślnie, wcześniej też nie zwracał uwagi na huki sylwestrowe, a w którymś momencie życia jakoś mu się ten strach nabył. Ciężko nam w tym okresie. Wyjście na spacer wygląda tak: "Ale jazda, idziemy na spacer :D", a po wyjściu na spacer: "O k, ale strzelają -.-". Wtedy Buster uruchamia wszystkie szare komórki i kombinuje, jak tylko może, żeby czmychnąć do domu. Idziemy sobie na smyczy do lasu, Buster snuje się gdzieś tuż obok za moją nogą, ani myśli o tym żeby odejść na bok i załatwić co trzeba. Puszczam go więc ze smyczy i tutaj następuje moment, kiedy zaczynamy się wzajemnie prześcigać, Buster w pomysłach nad ucieczką przed strzelaniną, a ja w pomysłach jak temu zapobiec. Spacery z trzema psami mijają się wtedy z celem bo chociaż maluchy ("maluchy", a w zasadzie młodzież ;)) nic sobie z tego oczywiście nie robią, ale perspektywa uciekania Bustera i ogarniania sytuacji, kiedy robi w tył zwrot i sapiąc jak szalony ciągnie bez opamiętania po lodzie do domu, nie nastraja zbyt optymistycznie. I tak idąc sobie na spacer z samym Busterem mam cały czas zajęcie, bo kiedy tylko zostanie w tyle, trzeba być przygotowanym na możliwość samotnego powrotu do domu. A on często np ma coś bardzo interesującego do powąchania z tyłu i coraz bardziej z tyłu i nagle bach, strzał i psa nie ma. Na szczęście ze ścieżki do lasu przechodzi się prosto do naszego domu, ale biorąc pod uwagę inne czynniki nie jest to i tak wystarczający powód do radości i spokoju.&lt;br /&gt;Huków niestety nie wyeliminujemy, jakoś trzeba ten czas po prostu przetrwać. A potem za rok znowu ;) Ale i tak wydaje mi się, że z resztą stada Buster jakoś tak mniej się boi do pewnego momentu i raczej pozytywnie na niego wpływa. Pojedynczy strzał jest jeszcze w miarę akceptowalny i jakoś potrafi się sam ogarnąć ze swoimi lękami. Gorzej jak to jest cała kanonada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na jakieś podsumowania minionego roku może przyjdzie później, póki co chciałabym tylko życzyć sobie i wszystkim czytającym, aby ten rok był lepszy od poprzedniego, a każdego dnia spełniało się jakieś małe lub duże marzenie :)&lt;span class="postbody"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6872946164054592341?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6872946164054592341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6872946164054592341&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6872946164054592341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6872946164054592341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2011/01/noworocznie.html' title='Noworocznie'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-2184243438041459320</id><published>2010-12-26T14:44:00.010+01:00</published><updated>2010-12-26T22:24:56.745+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Corsa'/><title type='text'>O Korbie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyniąc pewne porządki na blogu, a także zastanawiając się chwilę nad forum aussikowym, z zaskoczeniem stwierdziłam, iż w znacznej przewadze we wszelkich moich uzewnętrzenieniach internetowych występuje Logan. Jako ten bardziej niesforny, łobuzowaty, dowcipny gangster. Jakoś tak chyba jest po prostu, że to, co sprawia nam więcej kłopotów powoduje, że więcej o tym opowiadamy. Logan jest tak uroczym żartownisiem, że nie sposób nie rozprawiać o jego poczynaniach długimi godzinami. Korba, moja mała księżniczka, z racji, że jest praktycznie bezproblemowa, cieszy się mniejszym uznaniem podczas forumowo-blogowych rozpraw. Trochę to przykre, bo przecież jest taka grzeczna, taka fajna i nie sprawia kłopotów, należałoby się to zaznaczać, a jednak i tak we wszelkich rozważaniach Logan jest na ogół głównym bohaterem ;) Czart i łobuz.&lt;br /&gt;Właśnie porządkując to i owo przypominałam sobie, jak nasza współpraca i wspólne życie układało się z Korbą od pierwszych dni w naszym domu do teraz. Co się zmieniło, jak Korbka rosła i dojrzewała.&lt;br /&gt;Kiedy odebrałam ją od Katki w Szklarskiej Porębie, była taką maleńką, puchatą kuleczką, a ja trzymając ją w ramionach nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.  Wreszcie ją mam! Mam BORDERA! JA mam bordera... Aż dziw to słyszeć, ale tak, mam bordera.  To co napiszę, pewnie wyda się niektórym dość kontrowersyjne ;) Początkowo moje nastawienie do borderów było niezbyt przyjazne. Wszyscy bordery mieli, było ich pełno w sporcie, były takie no, pospolite. Nie chciałam być taka jak wszyscy i wziąć do sportu bordera, to byłoby takie mało oryginalne. Chciałam psa, który nie jest popularny. Poza tym stereotyp bordera, o jakim słyszałam, był nieco zatrważający. Pies z adhd, który biega po suficie, jak nie pracuje się z nim 24h. Bałam się, że biorąc taką rasę sprowadzę sobie do domu drugiego Bustera, którego hiperaktywność jest uciążliwa (ale paradoksalnie łatwiej mi okiełznać Bustera, niż wychodzić z siebie motywując psa flegmatycznego czy mało zainteresowanego). Ozikowcy tak chwalili swoje owczarki, że są takie super do sportu i szkolenia jak bordery, ale są łatwiejsze w prowadzeniu i spokojne, nie mają adhd. Wchodząc powoli, powoli w świat aussie zakochałam się w ich uroczych PSICH mordkach. Takiej mordki jak aussie nie ma żaden pies. Dla mnie jej wyraz to kwintesencja psiowości. Poza tym są takie inteligentne, też sprawdzają się w sporcie. Biorąc swojego aussie miałam głowę nabitą wzniosłymi planami, ambicjami, marzeniami o tym, że będziemy w wielu dziedzinach sportowej kynologii stawiać wspólnie kroki i przeć do przodu. No cóż, chyba każdy przechodzi kiedyś ten etap ;) Ale wraz z własnym aussie powoli mój światopogląd zaczął się burzyć, a Lotnik nauczył mnie pokory i zmienił nastawienie do psa sportowego, jako psa w ogóle i sportowego. Przy następnym wyborze psa nie byłam już nastawiona na psa idealnego, tylko na po prostu fajnego psa, który będzie ze mną na dobre i na złe. Oczywiście dobór rodziców w jakiś tam sposób miał zwiększać prawdopodobieństwo, że ów pies będzie posiadać predyspozycje, o jakie mi chodzi. Ale nigdy nie mamy 100% pewności, że pies będzie zdrowy, że będzie taki jak sobie wymarzymy. Możemy tylko liczyć na SZCZĘŚCIE i zauważyć różnicę między pewnością a prawdopodobieństwem. Zawsze jakiś tam ułamek procenta pozostaje, coś może pójść nie po naszej myśli i nawet wcale nie musi zależeć od nas, po prostu zbieg okoliczności czy przykry wypadek (czego nikomu oczywiście nie życzę i czego , odpukać!, nie doświadczyłam w tej materii). Nawet sprawdzając przyszłego wymarzonego szczeniaczka pod każdym możliwym kątem może zdarzyć się coś, czego nikt nie przewidział. Dlatego powinniśmy naprawdę cieszyć się i dziękować czemukolwiek, w co wierzymy bądź nie wierzymy, za zdrowego psa o takich predyspozycjach, o jakich marzyliśmy. Nie w każdym przypadku ma się tyle szczęścia, nawet jeśli na ogół jest inaczej.&lt;br /&gt;Powracając do tematu bordera... Taki zagorzały przeciwnik bc jak ja w końcu zmienił zdanie co do tej rasy i uległ ;) Poznając bardziej rasę i doceniając to, co dla mnie liczyło się najbardziej i czego najbardziej w psie poszukiwałam - to, aby zawsze CHCIAŁ. Żeby współpraca z człowiekiem była dla niego niemalże naturalną potrzebą. Oczywiście, że psy kochające pracę z człowiekiem mogą być różnych ras i jest tych ras naprawdę wiele, czego przykładem jest mój pierwszy  pies, czyli mały munsterlander. Takiego psa jak on szukałam, którego priorytetem będzie współpraca. Poznając aussie bardziej, czytając o różnych przypadkach i wymieniając się doświadczeniami uznałam, że mimo, iż to jest wspaniała rasa, to nie jest to ta MOJA. Wyznaję zasadę, że każdy sądzi po sobie, w efekcie każdy kieruje się czym innym przy wyborze, a każdy wybór jest bardzo wyjątkowy i indywidualny, bo ile ludzi, tyle poglądów i podejść do sprawy. Dlatego też swój przypadek traktuję indywidualnie, nie jako regułę, nie różnicowanie ras na dobre i złe. To tylko kwestia wyborów i tego, czego osobiście oczekujemy. Dlatego ja oczekując od psa tego, że będzie po prostu CHCIAŁ, tego wszystkiego, co mu zaoferuję i którego nie będę musiała przekonywać do mojej wizji, zdecydowałam się na bordera (początkowo po Loganie chciałam jeszcze jednego aussika). Aussie (nie wszystkie, ale nie będę tutaj rozprawiać o wyjątkowych jednostkach, które mi się bardzo podobają pod względem współpracy) przeciętnie raczej trzeba skłaniać do zrobienia czegoś dla nas, raczej wolą widzieć jakąś własną korzyść dla tego, co robią. Dla przeciętnego bc tą korzyścią jest sam fakt pracowania. A o to mi chodziło. Niemniej nie mam na myśli, że aussie są te złe, tylko podeszłam do sprawy nieco konformistycznie ;) Logan wymagał ode mnie sporo wysiłku włożonego w to, aby chciał pracować ze mną na moich warunkach. Jako, że najbardziej motywuje go jedzenie, to nim najczęściej nagradzam - przy nauce sztuczek, na spacerach, obi, etc. Frisbee to frisbee i jest czymś, co kochamy oboje bardzo i co samo w sobie jest najlepszym napędem do działania. Jednak początki nie zawsze były łatwe i kolorowe, bo właśnie - Logan miał swoje pomysły. Na spacerach, na treningach. Okiełznanie żartownisia bywało czasem mordęgą i czasem opadały mi ręce, ale mimo to się nie poddawałam i oczywiście nie poddaję się nadal ;) Okrzesaliśmy się na frisbee, nie ma już radosnych ucieczek z dyskiem, jest za to aportowanie. Nie ma zżerania dysku, bo mi się to nie podoba. Logan daje z siebie wszystko, dopóki ma siły, a jak sił brakuje, to nie odpala wrotek, jak za nastoletnich czasów. Przy sztuczkach rozumiemy się bez słów. Na spacerach ciągle trzeba stawiać przed Loganem zadania, aby nie szukał sobie sam zajęcia w postaci zjadania odpadków czy gorszych rzeczy. Bywa to uciążliwe, bo czasem chciałoby się po prostu iść przed siebie, każdy sobie, nie przejmując się, że psu zaraz strzeli do głowy głupi pomysł. Dlatego na mało wymagające myślenia spacery zabieram Corsę i Bustera, bo oni zawsze są obok ;) Efekty pracy z Loganem są ogromnie zadowalające, ale były okupione chwilami załamania, zresztą, jak u każdego. Ale mimo, iż mam przefantastycznego i przeinteligentnego psa, nie chciałam drugi raz robić sobie pod górkę ;) W borderze znalazłam to, czego szukałam i ostatecznie przekonałam się do rasy, teraz już tej MOJEJ. Bo border zawsze chce, pada na pysk, na łapy, ale chce dalej robić coś ze swoim człowiekiem. Chce, aby stawiano przed nim wyzwania z samej przyjemności ich wykonywania. Zawsze jest obok wpatrzony. Kiedyś wydawało mi się, że border to pies-maszyna, który bezmyślnie robi wszystko, o co pan go poprosi,  a aussie mądrala jest bardziej myślący. Z jednak czasem dostrzegłam głębię w postępowaniu bordera ;) Border jest lekki, szybki i zwinny, nie bez powodu wiedzie prym w większości psich sportów. Co z tego, że mają go "wszyscy" w sporcie, jeśli znajduje się w nim to, co jest dla nas najważniejsze.&lt;br /&gt;Wracając do Szklarskiej Poręby nie mogłam uwierzyć, że ta puchata kuleczka, która właśnie stała się moja jest naprawdę moja i że jest borderkiem. Była taka maleńka i słodka, jak każdy szczeniaczek. Z ogromną wyprawką pojechałyśmy do domu pociągiem, a maleństwo zachowywało się podczas podróży cudownie. Nie rozrabiała, większość grzecznie przespała, nie było żadnej brzydko pachnącej niespodzianki. W domu moi panowie przyjęli ją z ogromną radością, chociaż Buster zaczął bronić małej przed Loganem. Przez jakiś tydzień głowiłam się, dlaczego i o co chodzi. Przez ten czas bawili się dwójkami, Corsa&amp;amp;Buster, Logan&amp;amp;Buster, Corsa&amp;amp;Logan. Logan sam na sam z Busterem nie miał żadnych nieprzyjemności, spotykały go tylko w towarzystwie małej czekoladki. W końcu pojęłam w czym rzecz - przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę. Logan bywał wobec małej bardzo ekspansywny, a kiedy szalał Buster wkraczał do akcji. Jak tylko Lok się uspokoił, Buster zmienił nastawienie i pozwalał podchodzić mu do małej. Początkowo kiedy byli w trójkę kontrolowałam Bustera, ale kiedy zrozumiałam, że to nie o niego chodzi i zaczęłam uspokajać Logana, sytuacja uległa bardzo pozytywnej zmianie. W miarę jak Korbka rosła problem znikł zupełnie i Buster widział, że nie dzieje się nic złego, toteż nie czuł potrzeby rozdzielania towarzystwa.&lt;br /&gt;Teraz Korba jest prawie dorosłą panienką, ogarnia mnie powoli panika co to będzie, jak zacieknie. Oby jak najdłużej się wstrzymała. Dopiero niedawno zaczęłyśmy treningi w frisbee, które niestety z racji pogody zostały przerwane. Ale w czasie tych kilku treningów, które miały miejsce Korba dała mi przedsmak tego, co mam nadzieję pokaże mi jeszcze w przyszłości. Bardzo, bardzo szybko (miała ok. 9 msc. kiedy zaczęłyśmy frisbowanie) załapała łapanie z powietrza mknących naprzód dysków. Na trzecim treningu łapała już kilkunasto a nawet kilkudziesięciometrowe rzuty. Szybko pojmowała, czego od niej wymagałam, np. wymiana dysków, puszczanie w biegu, overki. Rollery na naszych treningach nie istnieją, bo Korba nie potrafi ich złapać, dlatego zrezygnowałam z nich kompletnie. Za to pościg za lecącym dyskiem ma niemalże we krwi :) Jest bardzo uważna, bardzo chce dopaść dysk w locie, cały czas stara się śledzić go wzrokiem biegnąc za nim. Jak znajduje się na odpowiedniej wysokości wyskakuje do niego, nie czeka, aż zejdzie niżej czy spadnie, aby nie musiała odrywać swojej szanownej pupki od ziemi, oczywiście wyjątkiem jest kiedy dysk wyrzucę płasko albo bardzo fatalnie i nie ma możliwości wyskoczenia do dysku i złapania w powietrzu. Póki co jednak staram się jej nie rzucać jeszcze zbyt wysoko, żeby nie przeciążać młodych stawów.&lt;br /&gt;Na spacerach Korniszon jest psem bezproblemowym, który jest zawsze obok, nie trzeba było jej wołać od małego, pilnowała się sama. Ale oczywiście nie zwolniło mnie to z ćwiczenia przywołania. Jest bardziej skora do zabaw z psami niż Logan, ale jakoś bardzo dużo z psami się nie spotykamy podczas spacerów, głównie ma do dyspozycji własne stado. Jest suką, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Podczas sprzeczek z Busterem nie odpuści tak jak Logan. Logan czasami przeginał w zaczepianiu Bustera, co spotykało się z ostrą reprymendą, wtedy owczar od razu odpuszczał. Co prawda Corsa nie ma w zwyczaju aż tak przeginać, a Buster jest wobec niej nieziemsko pobłażliwy przy zabawie. Ale zdarzają się sytuacje, kiedy zdarzy mu się pilnować swojego wyjątkowego zasobu czy też raz zdarzyło się, że ćwiczyłam akurat z Busterem dog catcha, kiedy Korba zerwała smycz (8)) i podbiegła do nas. Puszczając Bustera na ziemię Korba znalazła się jakoś tak w pobliżu niego, a on histeryk wypyszczył się na nią, a ona nie chciała odpuścić. Na szczęście takie ścinki są bardzo rzadkie i wystarczy na psy huknąć, a się rozchodzą i zapominają o całym zdarzeniu. Korba lubi niektóre psy mijane na spacerach oburkiwać, szczególnie jak jesteśmy wszyscy razem i przytrzymuję tylko Bustera, żeby się nie pożarł z psimi kolegami. Na szczęście suka jeszcze od nikogo nie dostała obcego, ale pewnie za to oburkiwanie kiedyś jej się dostanie, nie każdy tak godnie to znosi ;) Chociaż jak przychodzi co do czego, to Korba robi się mała i cicha, nie prowokuje do walki, jednak uważam, że jakby takowa miała miejsce, to raczej by się nie poddała. Oburkiwanie generalnie wynika pewnie ze średniej socjalki z innymi psami, bo a tak jakoś wyszło ;) Bo albo były moje psy, a Buster nie toleruje obcych za bardzo, albo byłam skupiona na nas, nie na obcych psach. Zresztą, nie w tym rzecz, żeby psy się bawiły ciągle ze sobą. Kiedy spotykałam jakieś psy będąc z suką sama na spacerze bardziej wykorzystywałam to jako czynnik rozpraszający przy zabawie i przy skupieniu na mnie, aniżeli czynnik socjalizujący, wszak socjalizowała się z naszymi psami... Z Busterem strasznie nad tym ubolewałam, że nie chce się bawić z innymi psami, że go nigdy nie spuszczę w towarzystwie obcych psów, bo będzie jatka. Ale zanim wzięłam Logana zaczęłam doceniać to, że mój pies jest tak wpatrzony we mnie, kiedy stoi obok kolega i ma włączony tryb pracy, a bawić się chce (ze znajomymi psami) tylko na smyczy. Logan jest super w stosunku do psów, zawsze odpuszcza i rozładowuje konflikty, ale też nie interesuje się nimi jakoś mocno. Korba jest zafiksowana tylko na jednego psa, który jej najbardziej pobłaża... I jak się na nią nie huknie raz na spacerze, kiedy się przyklei do Bustera, to niestety jest głucha. I to jest moim zdaniem najpoważniejsza wada, jaką suka posiada.&lt;br /&gt;Słodka czekoladowa pieszczoszka,  jak cień zawsze przyklejona do człowieka i jak cień podążająca za nim wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe. Z drugiej strony nie ma histerii, kiedy zostaje sama w domu,  pokoju, klatce. Każdy mój powrót, nawet po wyrzucaniu śmieci czy ze sklepu po bułki kończy się euforycznym przywitaniem jak po wielogodzinnej rozłące. Jest rozkosznym przytulasem z upodobaniami do luksusu i potrzebą wiecznej bliskości człowieka. Kocha być masowana, głaskana i przytulana. Kocha spać w łóżku z głową na mojej poduszce. Byle się przytulić i być tuż obok! Chociaż na ogół jest nienarzucającą się towarzyszką, to kiedy tylko nadarzy się okazja lubi znaleźć się w centrum zainteresowania. Np. kładąc się na laptopie ;) czy bardzo 'subtelnie' wpychając nos pod moją rękę (a najlepiej, kiedy w niej trzymam pełen kubek z herbatą i w efekcie połowa się rozlewa). Nie wystarczy wtedy, że pogłaszcze się ją przez chwilę ;) Zacznie znowu wbijać i wierzgać mordką pod dłonią. Mogłaby oddawać się pieszczotom cały czas ;) Ale bez jęczenia respektuje definitywny koniec przytulania i idzie spać albo zajmuje się sobą. Jest przeurocza w zajmowaniu się sobą. N&lt;span class="postbody"&gt;ie narzuca  się przesadnie, aby jej porzucać piłkę, chociaż najfajniej byłoby, gdybym bawiła  się z nią. Ale potrafi się zająć sobą doskonale nie roznosząc przy tym  domu - podrzucanie sobie piłki albo branie w zęby raz jednej, raz drugiej  leżącej obok, memłanie szarpaka jest przecież takie zabawne i fajne ;) Nawet jak bywa, że nie wychodzimy na długi spacer przez dłuższy czas, nie roznosi domu i po prostu śpi albo bawi się czy to sama czy z psami, przy czym spanie zajmuje spory procent czasu ;)&lt;/span&gt; Tak samo zresztą Logan i Buster nie roznoszą domu, tylko śpią, z tą różnicą, że Logan zabawki zjada, a nie bawi się nimi (no chyba, że konsumpcja to rodzaj zabawy).&lt;br /&gt;Korba od początku była (i nadal jest) odważna, nie boi się hałasów, huków (takich pojedynczych, bo przed nami sprawdzian sylwestrowy). Jest też bardzo, bardzo cicha, nie licząc zabaw z psami. Poza tym praktycznie nie wydaje z siebie żadnych dźwięków w domu, nie drze się na spacerach i nie gada przy pracy. W okresie dorastania miała fazę wzmożonego lęku, kiedy niektóre przedmioty nagle stały się straszne, jak np. puszka w lesie czy śmieci wystające z przydrożnego śmietnika w nocy, ale przeszło jej to całkowicie. To wszystko, co budzi grozę w Loganie i Busterze, dla niej jest niczym strasznym, wręcz przeciwnie, stawia temu czoła jakby nic się nie działo (no bo i nic się nie dzieje, ale chłopaki mają swoje odchyły ;)) Jest za to delikatną suczką, a ja muszę przy niej pilnować się i być tak samo delikatna, nie tak jak w stosunku do Logana czy Bustera. Jest bardzo wrażliwa na moje niezadowolenie, z wiekiem w sumie robi się bardziej odporna i mniej przeżywa/nie gasi ją tak oznaka niezadowolenia. Czasami wydaje mi się, że jestem przy niej inną osobą, bo jestem spokojna i tyle nie krzyczę ;) Są jednak sytuacje, że nawet huknięcie na sukę nie działa deprymująco w żaden sposób, kiedy bodziec wyjątkowo silnie na nią oddziałuje, np. kiedy ciągnie na smyczy albo przyczepia się do Bustera.&lt;br /&gt;Kiedy Korba była mała byłam pod wrażeniem tego, jaka jest żwawa, energiczna, szybka. Buster i Logan jako szczeniaki to były raczej flegmy. Ona była taka żywotna już jako szczenię. Zaskakiwało mnie, że niczego się nie boi i jest taka rezolutna. Jak każdy szczeniorek bardzo pilnowała się mnie na spacerach i nie odstępowała na krok. Jak każdy szczeniorek była zainteresowana otaczającym światem, co jest całkowicie normalne, a ja oczywiście na początku schizowałam i martwiłam się, że patyczek jest tak intrygujący, że piłeczka aż wypada z pysia. Ale w końcu dziecię zaznajomiło się z ciekawym światem a ja pokazałam jej, że piłeczka i szarpak są o wiele fajniejsze, niż leśne skarby. Suka zgodnie z moim życzeniem odziedziczyła po rodzicach aport, który nie przysparza mi praktycznie żadnych kłopotów :) Lubi aportowanie samo w sobie, lubi nosić coś w paszczy, lubi mi to przynosić i biec za wyrzuconym przedmiotem aby móc go przynieść znowu. Ale w pogoni za piłką ustępuje dotychczas innym psom i w drodze powrotnej przyczepia się im do szyi, a kiedy zrobią jakiś mały błąd następuje przejęcie zdobyczy. Trochę inaczej jest z frisbee, nie lubi go tak oddawać walkowerem. Z jednej strony nie lubi rywalizować, a z drugiej sama nie wiem ;) Czasem zdarza się jej wykłócanie o piłkę, pilnowanie swojej zdobyczy i nieoddawanie drugiemu psu. Ale w pościgach na ogół rywalizacji nie lubi, mimo, iż biegnie za piłką i jest pierwsza, to na miejscu następuje moment zwątpienia (każdy w sumie obawiałby się pędzącego Logana, albo warczącego pudla) i piłkę zabiera kto inny, potem zaś Korba biegnie i szczypie towarzysza z łupem 8)&lt;br /&gt;Z nauką sztuczek i frisbee wstrzymałam się dość długo. Ze szczeniakiem-Korbą postawiłam głównie na zabawę wszędzie, gdzie to możliwe i robienie prostych rzeczy na zabawki, jak obieganie słupków, wysyłanie, zmiany kierunków, obroty, siady, niepodejmowanie zabawki zanim nie padnie komenda, etc. Aportowanie piłki, przeciąganie szarpakiem. Korba bardzo lubi zabawki i bardzo lubi zabawę zarówno przynoszenie jak i szarpanie. Jako szczeniak była zdecydowanie bardziej zabawkowa i można powiedzieć, że była niejadkiem, ale chyba mieszkanie z moimi psami pod jednym dachem spowodowało, że przerodziła się w żarłoka ;) Nadal jest bardzo, bardzo zabawkowa, ale jedzenie też stało się dobrym motywatorem, np. przy nauce sztuczek. Sztuczki trudniejsze odstawiłam na później, do czasu aż stwierdziłam, że jest gotowa. I nie żałuję, że nie pakowałam w nią na siłę sztuczek, które we wcześniejszych miesiącach były dla niej zbyt trudnym wyzwaniem. Co się odwlekło nadrabiamy teraz. Frisbee również zaczęliśmy później w stosunku do Logana, jak suka była bardziej rozwinięta psychicznie i fizycznie. W sumie nie mogę powiedzieć, że z Loganem to był błąd, że zaczęliśmy, kiedy miał pół roku. Być może sprawiło to, że Logan teraz kocha frisbee bardzo bardzo i że jest na nie nakręcony. Korbę nakręcałam na frisbee tylko szarpiąc się i rzucając jej floaterki w domu bardzo okazjonalnie, zresztą ona kocha każdą zabawkę, nawet nie zaczynałam ze specjalnym szczenięcym czy materiałowym dyskiem, od razu pokochała normalne, dorosłe frisbee. Przede wszystkim wstrzymywałam się ze względu na stawy, ale też teraz widzę spore różnice w szybkości opanowywania przez psy np. biegania za dyskiem i łapania go w powietrzu. Dla Korby to było niemal naturalne i zaczęło się od pierwszych treningów, u Logana zajęło parę miesięcy (wcześniej tylko rollery, overy i łapanie floaterów). Korba jako prawie dorosła panienka nie zraża się tak niepowodzeniami, jak mały szczylek. Dzielnie stawia czoła nowym stawianym przed nią wyzwaniom, jest bystra, inteligentna i bardzo szybko teraz pojmuje nowe rzeczy, chociaż potrzebuje więcej czasu na utrwalenie tego, co już załapie od Logana. Jest bardziej czuła na gesty niż na słowa. Często bywa nadgorliwa w ofiarowywaniu jakiegoś zachowania, bardzo chce dobrze wykonać zadanie, przy czym zachowuje procesy myślowe ;) Nie prezentuje wszystkiego co potrafi, byle zdobyć nagrodę, tylko kombinuje dalej po cichu. Logan aktywnie działa i robi to co pomyśli od razu, Korba zanim zrobi, to przemyśli, jest bardziej opanowana. Jest bardziej pewna siebie teraz przy nauce sztuczek, niż jako szczenię i chętniej próbuje i wykazuje inicjatywę. Prawdopodobnie wiąże się to z tym, że nabyła też więcej doświadczenia ;) Ciekawe jak będzie np. za rok albo po nauczeniu kilka razy więcej sztuczek, niż potrafi teraz. Jako szczenię potrzebowała na pewno więcej zachęty i pokazywania palcem co i jak po kolei, teraz daje więcej z siebie - a właściwie daje z siebie wszystko ;) Miała niesamowitą wrodzoną świadomość swojego ciała. Nauka nowych rzeczy przychodzi mi coraz łatwiej, coraz lepiej się rozumiemy i ona coraz bardziej "po prostu wie".&lt;br /&gt;Jest moją kochaną małą księżniczką, mądrą gwiazdeczką. Jakbym powiedziała, że na ten moment nie wiem, jakie mam plany co do niej, czy, że nie wiążę z nią żadnych ambitnych planów, okropnie bym skłamała ;) Plany ogólnie są, ale podchodzę do nich bardziej zdroworozsądkowo niż idealistycznie. Ale póki co młoda ciągle dojrzewa, przed nami jeszcze całe mnóstwo wyzwań i myślę, że najlepiej, kiedy czyny są odzwierciedleniem myśli i planów. Dlatego będziemy po prostu robić swoje w odpowiednim czasie ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-2184243438041459320?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/2184243438041459320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=2184243438041459320&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/2184243438041459320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/2184243438041459320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/12/o-korbie.html' title='O Korbie'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6994700413971803125</id><published>2010-12-25T20:56:00.013+01:00</published><updated>2010-12-26T14:06:10.722+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Buster'/><title type='text'>Spokojnych, zdrowych świąt...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie bez powodu (jak się okazuje) ludzie życzą sobie spokojnych świąt. Na ogół okres świąteczny to okres, kiedy wszyscy chodzą poirytowani, że nie zdążą na czas, że coś idzie nie po ich myśli. Dlatego ten spokój (nawet w nadmiarze) na pewno się przyda. Życzenia zdrowych świąt również wydają się bardzo adekwatne - kto chciałby w święta chorować i leżeć w łóżku zamiast obżerać się przy świątecznym stole? A zamiast wyjść na spacer z rodziną kiblować w domu? Oczywiście zakładając, że świat w święta nie wygląda tak, jak w tym roku... Warstwa lodu okrywająca zaspy śnieżne i do złudzenia przypominająca lukier na świątecznych pierniczkach. A dzisiaj ten lukier schował się pod śniegiem, który padał i padał przez cały dzień. W efekcie jak wyszłam z Busterem na spacer do LASU (o zgrozo w taką pogodę) i lekko tylko zboczyłam z wytuptanej ścieżki o szerokości na dwie stopy, stwierdziłam z przerażeniem, iż stoję po kolana w śniegu... To nienależące do miłych doświadczenie skłoniło mnie do pewnej refleksji - czas NAPRAWDĘ zacząć zakładać stuptuty na spacer tegorocznej zimy.&lt;br /&gt;To tak słowem wstępu, ponieważ dzisiejszy wpis poświęcony będzie NIEspokojnemu Busterowi i wszystko dotychczas to była taka niewinna dygresyjka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast się niepotrzebnie rozpisywać po raz drugi, zamieszczam swoją wiadomość do ukochanej Pani Weterynarz, a zarazem ukochanej Babci Logana ;)&lt;span class="postbody"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam problem z Busterem, który nie daje mi spokoju. Zasadniczo nam wszystkim w domu nie daje spokoju ;)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;  Jest hiperaktywny nie od wczoraj, nie brałam w ogóle pod uwagę, że po  kastracji się uspokoi - nie to miałam na celu, a wyłącznie zmniejszenie  popędu płciowego. Ale po kastracji jego nadaktywność jeszcze bardziej  się pogłębiła... Jakiś czas temu zauważyłam, że w chwilach skrajnej  ekscytacji oczy zachodzą mu całkowicie mgłą, wyglądają, jakby źrenice  były maksymalnie rozszerzone i takie lekko rozmazane, mleczne. Nie  rozumiem, o co w tym chodzi, bo gdyby to była choroba oczu, raczej  zrobiłoby się tak na stałe, a nie tylko momentami. Skrajna ekscytacja  (pomimo, że występuje bardzo często, ale jednak nie cały czas) ma  miejsce przy tak zwykłych czynnościach jak wyjście na spacer, karmienie,  sesje sztuczkowe... Czasem po prostu bez powodu (widocznego dla nas),  np. ktoś z domowników idzie odśnieżać taras czy schody. Buster uważa, że  coś bardzo fascynującego się dzieje i on absolutnie musi przy tym być,  szczeka, piszczy, nie da się go uspokoić. Czasami po prostu siedzimy  sobie i odpoczywamy, a on zaczyna swoje pojękiwania. Kiedy zabieram  aparat ze sobą na spacer, to nie da się z nim wyjść normalnie z domu,  zaczyna skakać na drzwi, tańczyć, kręcić się pod nogami, na smyczy  prawie nie do opanowania, widać, że jest tak pobudzony, że nad sobą nie  panuje. Próbuję go jakoś ogarnąć i dać serię siadów i warujów, żeby  trochę się uspokoił. Ale nawet jak wykonuje polecenia, to widać, że po  prostu się w nim gotuje i zaraz nie wytrzyma z ekscytacji. Raz, kiedy  wracałam do domu, a nie było wtedy nikogo i ze znajomym (którego Buster  bardzo lubi) chwilę stałam przed furtką i rozmawiałam. Jak dotarłam do  drzwi okazało się, że Buster tak się cieszył i skakał na drzwi, że  zamknął zasuwkę i nie mogłam się dostać do środka. Jak przychodzi jakiś  gość i dzwoni do drzwi/domofonu albo wychodzimy na spacer takie samo  skakanie odchodzi. Widać, że po prostu pies nad sobą nie panuje i że  przerasta go własne podniecenie. Próbowałam ćwiczyć jakoś z nim  opanowanie przy wychodzeniu na spacer, ale to jak z tymi siadami na  spacerze - robi to co mówię, ale trzeba bo upominać, że ma cały czas to  wykonywać, nosi go i cały się trzęsie. Zarówno dla niego jak i dla nas  to skrajne pobudzenie nie jest łatwe. Pies się męczy, a my denerwując  się dodatkowo go frustrujemy. Chociaż spokój i opanowanie też niestety  nie pomaga. Muszę się z nim udać niedługo do weterynarza po jakieś  tabletki na uspokojenie na sylwestra, bo od 3 lat strasznie przeżywa  huki. Chciałabym wtedy to skonsultować, ale się zastanawiam, co  właściwie powiem...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;  Trochę się obawiam, że nie wezmą sytuacji na poważnie i polecą mi psa  bardziej zająć czy zapewnić więcej ruchu. Ale Buster po parogodzinnym  spacerze czy wycieczce z mnóstwem bodźców wróci do domu i po 5 min.  zachowuje się tak, jakby na żadnym spacerze nie był. Przy sztuczkach w  domu też jest tak podekscytowany tym, że coś robi, że ciężko mu się  opanować. Chciałabym mu bardzo pomóc jakoś się uspokoić ale wydaje mi  się, że jest to powodowane przez coś, czego samym szkoleniem nie  zmienię. Wczesnym latem, jak mieliśmy problem z zapaleniem skóry, wet po  zbadaniu krwi (wyników zapomniałam w końcu odebrać, ale miał hormony  tarczycy na granicy normy) przepisał nam lek na niedoczynność tarczycy i  tłumaczył, że czasem tarczyca wpływa na zaostrzenie reakcji alergicznej  i że to może mu pomóc. Przez jakiś czas podawałam leki, ale miałam  bardzo mieszane uczucia, bo niedoczynność tarczycy objawia się bardziej  ospałością, niż nadaktywnością, poza tym poziom hormonów mógł być  związany z niedawną kastracją. W każdym razie zachowanie psa nie uległo  po tym żadnej zmianie, ale jak pisałam, być może leki były stosowane  zbyt krótko (jakoś 2-3 tygodnie). Nie wiem, czy miałaś kiedyś styczność  albo słyszałaś o podobnym przypadku, szczególnie mnie martwi to  zachodzenie mgłą oczu, jeśli cokolwiek nasunie Ci się na myśl, będę  wdzięczna za wszelkie wskazówki. Myślę nad dodatkową suplementacją nnkt,  zaszkodzić nie powinno a może pomoże. Karmię go dość energetyczną karmą  (białko 26% tłuszcz 16%), ale boję się zmieniać na inną, bo Buster jest  alergikiem i boję się, że znowu będzie straszny problem. Podawaliśmy mu  kiedyś ziołowe tabletki na uspokojenie, zanim jeszcze został  wykastrowany, jak suki w okolicy miały cieczkę i strasznie przeżywał,  ale nie przyniosło to też żadnych rezultatów.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Poza tym, że Buster ma swoje napady ekscytacji, kiedy coś się jego  zdaniem będzie działo, to potrafi spać i jakoś po ścianach nie biega,  parę razy w ciągu dnia zdarza mu się być normalnym psem ;)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Ale chciałabym mu pomóc (sobie i rodzinie również) w tych chwilach hiperpobudzenia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Było jeszcze parę rzeczy, które nasunęły mi się na myśl, oczywiście podczas spaceru. Ale teraz już nie bardzo pamiętam... ;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze jedna mała dygresja. Kupujemy sobie kamerę HD, nieważne do czego potrzebujemy, czy na wyprawy, wyjazdy, zawody, czy do filmowania psów, dzieci, etc. Mamy kamerę HD. Cieszymy się, bo przecież są coraz tańsze, nie wydajemy krocie na taką kamerę. Zresztą nieważne. Ważne że jest kamera i możemy nagrywać. A sprzedawca w sklepie wciska nam tą HD. No okej, skoro tak, niech będzie. High definition, będzie super jakość, będzie fajnie. Ale wcale nie jest fajnie, bo taki oto niespodziewający się niczego nabywca już po nakręceniu sobie w domu próbnych filmików odpala komputer, podpina czytnik kart z kartą z kamery w celu zgrania filmów. I tutaj następuje pierwszy zonk. Nie da się. No to może inaczej spróbować, podpinając kamerę przez usb. Hm. Komputer nie widzi. Hmm. No to może zainstalować firmowe oprogramowanie. Okej. Zainstalowane, odpowiedni program uruchomiony, pliki w cudowny sposób lądują na twardym dysku. Tutaj następuje kolejny zonk, bo niby HD, niby takie super, a tu co? Komputer nie nadąża? Coś jest nie tak. Nawet w firmowym programie film tnie się i nie da się go oglądać. Takie super HD. W żadnym innym programie, z jakiego niezorientowany użytkownik dotychczas korzystał, nie da się plików odtworzyć. Co więcej, nie jest to jeden plik. Na jeden filmik składają się aż 4 pliki. Główny plik jest w formacie M2TS. Co to jest?! pyta niezorientowany użytkownik nowej, wypasionej kamery HD. Rozpoczyna się żmudny proces poszukiwania informacji i próby rozwiązania problemu. Po długim (żeby się bardziej nie skompromitować nie napiszę JAK&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; długim ;) czasie w końcu udaje się odszukać program, który poradził sobie z problemem i uwaga - przekonwertował format m2ts do AVI. Bajka. Można normalnie oglądać! Tylko po co mi teraz to HD? Na szczęście obejdę się bez niego, grunt, że mam czym filmować...&lt;/span&gt; A do naszej rodziny dołączył Panasonic hds-sd60 :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6994700413971803125?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6994700413971803125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6994700413971803125&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6994700413971803125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6994700413971803125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/12/spokojnych-zdrowych-swiat.html' title='Spokojnych, zdrowych świąt...'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6962621769781624562</id><published>2010-12-23T18:16:00.010+01:00</published><updated>2010-12-23T19:23:44.861+01:00</updated><title type='text'>Porządki na psie ;)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ile przyrządów potrzeba do czesania psa? I drobnych poprawek kosmetycznych tu i ówdzie. Hm?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://img816.imageshack.us/img816/1579/dsc8352p.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W skład przedstawiony na zdjęciu wchodzą: degażówki, trymer hakowy, obcinacz (będący niestety na wykończeniu), zwykłe metalowe 'grabki', pudlówka z kuleczkami, furminator - tutaj akurat przedstawicielem jest tylko jedna część, zresztą to prawie-furminator, niemniej i tak doskonale spełniający swą rolę - oraz grzebień dwustopniowy? nie wiem jak to się nazywa :P To jest  taki mój zestaw małego (kogo?) 'groomera' ;)&lt;br /&gt;Chociaż to nie są wszystkie narzędzia groomerskopodobne, jakie w domu posiadam, to właśnie z tych korzystam najczęściej i są one (każdy element :O) nieodzowną częścią sesji porządkujących psie futro i pazury. Na szczęście trymera, furminatora, grabek i pudlówki używam prawie wyłącznie w okresie linienia i pozbycia się futra, które inaczej spotykałoby mnie latające po domu i w najbardziej zdawałoby się niespotykanych dla sierści miejscach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tutaj nastąpi maleńka dygresja odnośnie miejsc, które sierść lubi najbardziej. Zanim jeszcze w ogóle stałam się bardzo szczęśliwą posiadaczką owczara, w domu mimo, iż mieliśmy przeróżne zwierzęta, nigdy nie zdarzyło się, żeby ich sierść posiadała właściwości lotne. Bustera podszerstek był bardzo ciężki do spotkania, zazwyczaj nie lubił z niego wychodzić i namęczyłam się sporo, zanim znalazłam tą cudowną szczotkę, jaką jest nasz prawie-furminator, która pomaga mi w bardzo szybki i skuteczny sposób pozbyć się Busterowego podszerstka. Wcześniej wypróbowaliśmy chyba wszystko, co było dostępne na rynku i było przeznaczone do czesania (nie licząc tylko trymerów). Wracając do tematu, głównym problemem były przemieszczające się po podłodze i gromadzące wzdłuż ścian i w kątach kłęby ciężkiej sierści okrywowej. Kiedy odwiedzałam przyjaciół mających berneńczyka, nie mogłam się nadziwić, jak mogli przyzwyczaić się do czarnych fruwających i czepiających się wszystkiego włosków, a były wszędzie: w cukierniczce, w lodówce, na maśle, w cieście, na wyjazdach z przyjaciółką miałam je, nie wiedzieć czemu, nawet w swojej torbie ;) Ten podszerstek jest bardzo złośliwy i wszędobylski. Oczywiście tak prozaicznych miejsc jak dywan czy podłoga nie wymieniłam ze względów oczywistych. Moje podejście do latającego zaczepnego podszerstka zmieniło się... wraz z przybyciem do domu pierwszego owczara :) On po prostu jest, razem z moim psem i jest już w pełni akceptowany i wcale nie tak irytujący, jak to miało miejsce wcześniej. Chociaż, kiedy włos wchodzi mi w oko albo osiada na wytuszowanych rzęsach, to jest wysoce upierdliwe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Narzędzi do walki z sierścią mamy dużo, na szczęście używamy tylko okresowo. Ostatnio Korba padła ofiarą i wyciągnęłam z niej siatkę sierści, czasami aż dziw, jak pies to w sobie mieści. Portki podcięte, kołtuny z miękkich kłaków pod uszami wycięte, uszy podstrzyżone :O Wygląda Korba teraz nieco śmiesznie ;) Ale na szczęście włosy odrastają. Łapki po długim czasie doprowadzone wreszcie do ładu i Księżniczka w końcu wygląda elegancko - chociaż na łapkach ;). Na podobne porządki z łapaki czekają chłopaki, ale coś czuję, że nieprędko chwycę znowu nożyczki (które  na zdjęciu zestawu małego groomera nie wystąpiły, ale gdzieś tam zawsze są pod ręką) i degażówki. Logana zimowego futra boję się ruszać, pewnie zresztą siedzi mocno przytwierdzone (paskudny jest taki ofutrzony zimą), ale co to będzie wiosną...&lt;br /&gt;Wydawałoby się, że czesanie psa, ot - prościzna, wystarczy szczotka i pies. Ale niestety, czego przykładem jest Buster, wcale nie jest tak łatwo. O ile u Bustera sprawa wygląda względnie prosto, bo jak już odnaleźliśmy TEN przyrząd, to u Logana i Korby to zdecydowanie nie wystarcza ;) Logana trzeba przebijać najpierw trymerem hakowym, po takim wstępie mogą wkroczyć grabki (a u Korby tutaj dopiero się zaczyna) i na sam koniec żniwo zbiera furminator, przy czym od czasu do czasu towarzystwa wszystkim dotrzymuje i wspiera pudlówka, zbierając to fruwające i na wierzchu, czego nie zagarnął poprzednik. Portki, uszy i łapy wymagają osobnego specjalnego potraktowania odpowiednio wszystkim po kolei + nożyczki i pudlówką (+ nożyczki ;)). Ale efekt, mimo trudów i znojów, jest wart tego poświęcenia :)))&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6962621769781624562?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6962621769781624562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6962621769781624562&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6962621769781624562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6962621769781624562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/12/ile-przyrzadow-potrzeba-do-czesania-psa.html' title='Porządki na psie ;)'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-6680204157502265942</id><published>2010-12-02T13:24:00.004+01:00</published><updated>2010-12-26T13:48:24.305+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='foto'/><title type='text'>Zima...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6605.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Śnieg, 10 stopni mrozu, słońce od kilku(nastu chyba) dni nie wychyla się zza chmur, pogoda wprost bajkowa i motywująca do działania...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6573.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6585.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nawet ładne widoki nie zachęcają do wyjścia z domu, szczególnie podczas zamieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dłuższy czas żegnamy się chyba z treningami frisbee i wielogodzinnymi spacerami. Chociaż psy wydają się być bardzo zadowolone ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6822.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6571.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6622.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6678.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6662.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6639.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6777.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nic tylko siedzieć w łóżku i wykonywać minimum wszelkich ruchów aż do wiosny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/DSC_6749.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-6680204157502265942?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/6680204157502265942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=6680204157502265942&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6680204157502265942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/6680204157502265942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/12/zima.html' title='Zima...'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/z1/th_DSC_6605.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-7299067640303781219</id><published>2010-11-23T14:49:00.007+01:00</published><updated>2010-12-26T13:53:20.745+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='foto'/><title type='text'>Dębki foto-story ;)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W niedzielę byliśmy na wycieczce w pięknych (nawet o tej nieciekawej porze roku) Dębkach :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5645.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę tam pofrisbowaliśmy, bo jakże by inaczej ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5392.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5397.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale czasem dysk leciał nie tam gdzie trzeba, Logan nie chciał przynieść go z wody... a w związku z niechęcią utraty dysku (i 23zł na dysk wydanych ;)) ktoś musiał się poświęcić i dysk uratować przed utonięciem w zimnym Bałtyku. A po wszystkim Logan został wykorzystany jako ręcznik i odpiaszczacz do stóp ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5439.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poćwiczyliśmy też trochę obi, korzystając z pięknego, nadmorskiego tła, które zostało uwiecznione na zdjęciach :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5529.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5555.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było nawet równanie alternatywne ;)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5495.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lotnikowi obi szło całkiem sprawnie. Jak widać na zdjęciach ćwiczyliśmy sporo równania, ale też trochę zajmowania postawy zasadniczej przy zatrzymaniu z równania i siad w marszu - pierwszy raz wtedy spróbowaliśmy i na początku wychodziło genialnie, później chyba przesadziłam i się popsuło. Zrobiliśmy parę skrętów i zwrotów i na pewno będziemy szlifować skręty w lewo i zwroty przez lewe ramię tak, że Logan będzie cały czas odpowiednio manewrować zadkiem przy lewej nodze. Nie powinno być większych trudności z załapaniem tego, bo Logan potrafi się obracać tyłem wokół nóg, dostawiać i obracać tyłem razem ze mną. Nie robiliśmy tego tylko w sytuacji z równaniem. Musimy też ćwiczyć waruje ;)&lt;br /&gt;Byłam już prawie nastawiona na udział w grudniowych zawodach, ale może pójdę tylko jako widz, aby zobaczyć jak to na żywo wszystko wygląda. Nie dlatego, że czujemy się nieprzygotowani (ale to swoją drogą zupełnie), moglibyśmy startować tak na wariata. Ale! To czego do tej pory nie zrobiłam, bo ciągle czekam na dobry moment, czyli rejestracja w ZK jako ja (Buster jest zarejestrowany na moją mamę). Koszt rejestracji, składka na rok który się kończy to jest pewien wydatek, który szczególnie na sam koniec roku jest średnio opłacalny. Wolę jednak poczekać do przyszłego roku i mieć względnie 12 miesięcy na zawody, wystawy, itd. Oba psy będą miały skończone w przyszłym roku 15 miesięcy i wybierzemy się na kilka wystaw, celem zdobycia pozytywnych ocen ;) Wtedy to będzie miało większy sens. Załatwimy kilka pieczeni na jednej składce. Chociaż, żeby startować w zawodach obi trzeba będzie mieć regularnie opłacane składki... ;) Jeden rok w każdym razie będzie z głowy. Pod tym względem frisbee jest idealne, niezwiązane z ZK, nie ma żadnych składek, żadnych dziwacznych wymogów przy rejestracji, koszt zawodów nieporównywalnie niższy od zawodów obi, agility, wystaw. I na pewno oglądanie frisbee jest bardziej pasjonujące :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do Dębek, bawiliśmy się świetnie. Całą podróż do umówionego miejsca maleńki, kompaktowy Logan spędził na kolankach :) i wyglądał na świat za samochodową szybą. Mijający nas kierowcy z pewnością musieli być zdziwieni widokiem takiej wielkiej mordki wyłaniającej się z przedniego siedzenia ;) Na plaży Logan dostał głupawki. Nie wiem , co takiego  plaża ma w sobie, że wszystkie psy na jej widok mają podobne objawy. Ale na swój sposób jest to urocze ;) Szaleństwa plażowe Logana udzielały się także ludziom mu towarzyszącym ;D A kiedy pomysły Logana zaczęły zmierzać w dziwnym kierunku, najlepszym sposobem zmiany na mniej szkodliwe tory był patol odpowiednich dla Logana gabarytów ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5724.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5752.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po plażowych szaleństwach przyszedł w końcu czas na powrót do domu, ale po drodze zahaczyliśmy wygłodniali o mc' ;) I jedliśmy sobie z Loganem fryteczki na spółkę w samochodzie. Takie chwile są moim zdaniem jednymi z najpiękniejszych w życiu psiarza, kiedy po prostu pies i jego człowiek są razem i jako zespół dzielą się czy to jedzeniem w podróży czy poduszką ;) I czuje się taką więź płynącą po prostu z bycia ze swoim psem i fajnego spędzania z nim czasu, nie tylko podczas pracy, ale tak po prostu. Kiedy przychodzi rano do łóżka i wtula się całym sobą rozdając przy tym soczyste buziaczki i merdając ogonem, kiedy radośnie wita po powrocie nawet, kiedy wyszło się tylko na chwilę do sklepu. Kiedy na spacerach wspólnie odkrywamy nowe miejsca, a także odwiedzamy te stare i cieszymy się z tego, że jesteśmy tam po prostu razem. I jest fajnie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i1130.photobucket.com/albums/m540/korbelius/debkiobifr/500/DSC_5655.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-7299067640303781219?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/7299067640303781219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=7299067640303781219&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/7299067640303781219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/7299067640303781219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/11/debki-foto-story.html' title='Dębki foto-story ;)'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-531827814625854639</id><published>2010-11-20T21:55:00.005+01:00</published><updated>2010-12-26T13:55:34.069+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Logan'/><title type='text'>Reaktywacja nr X ;)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zwykle z różnych powodów blog zamarł... I po raz kolejny się reaktywuje. Od ostatniego wpisu bardzo wiele się działo; DCDC Sopot, seminarium frisbee, kampania wrześniowa, ostatni tydzień wakacji konsekwentnie przechorowany i przesiedzony w domowych pieleszach... I znowu zajęcia na uczelni, jesienne spacery, całe mnóstwo jesiennych spacerów. Jesień to zdecydowanie najpiękniejsza pora roku :) A jesienne psie zdjęcia powędrowały wczoraj nawet na konkurs. Kiedy śliczne, kolorowe liście opadły, jesienny klimat znacznie się popsuł i nie chce nam się nic, nie możemy nawet wyjść na długi spacer, kiedy ciągle pada i o 16 jest już czarno. Jeszcze niedawno w oknach pogodowych wychodziliśmy na treningi frisbee, z Loganem najwięcej uwagi ostatnio poświęcamy  na flipy, vaulty i zigzac. Zaczęłyśmy trenować także z Corsą, która jest moją małą miszczynią. Załapała kilkunasto, a nawet kilkudziesięciometrowe rzuty zaledwie po 3 treningach. Skupiamy się na podstawach, takich jak puszczanie, praca na kilka dysków, praca na jednym dysku, aportowanie, overy, multiple. Te multiple to właściwie takie 'multiple' ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;11. grudnia w Sopocie odbędą się zawody obi i egzamin PT, 30. listopada mija termin zgłoszeń... a ja ciągle się namyślam i bardzo mi się wkręcił pomysł startowania w nich. Kwestią sporną pozostaje którego psa wziąć i wybór OB/PT ;). Po wnikliwych rozkminach Bustera przydzieliłam na egzamin PT1, nad Loganem ciągle myślę, ale na zerówce obi powinien spokojnie sobie poradzić. Buster ma opanowane w zasadzie PT1 i PT2, ale oczywiście dawno większości z tego nie robiliśmy i część poleceń nie była przeze mnie do końca egzekwowana podczas ćwiczeń na spacerach - np. zamiast siad z marszu mieliśmy waruj z marszu, którego z niechcenia nie poprawiałam. W każdym razie PT1 bez problemów powinniśmy zaliczyć, jedyne, co mnie martwi, to obecność drugiego psa podczas egzaminu. Co do Logana, nie jestem przekonana, czy zdałby egzamin PT, Buster od początku był "robiony" pod PT. Logan tak tyle o ile, umie tak naprawdę tylko noga i równaj. Dopiero wczoraj zaczęliśmy uczyć się warowania, z czym oczywiście były drobne kłopoty - jak Logan nie podrapie mi stóp, to inaczej warowanie się nie liczy. Ale w jakiś tajemny sposób poradziliśmy sobie na tyle, że już nie drapie mi stóp, ale nadal przyczołguje się blisko mnie i nie potrafi zachować małej odległości. Zasadniczo dopiero uczymy się warowania, więc może nie powinnam histeryzować, w końcu za nami tylko dzień ćwiczeń (i 3 sesje) i może powinnam po prostu wyluzować i dać nam czas. Ale z doświadczenia w pracy z nim wiem, że odległość zawsze stanowi spory problem. Logan musi wszystkie polecenia wykonywać prawie na mnie, wchodząc na mnie, albo podchodząc jak najbliżej. Ten problem mieliśmy przy flipach, przy wiewiórze, przy siadaniu na odległość, przy staniu na tylnych łapach. Siadanie na odległość wygląda mniej więcej tak, że Logan i tak podejdzie z miejsca, w którym go zostawię, więc każę mu się cofać do tegoż miejsca i wtedy daję siad. Ale czasem wygląda to komicznie, bo jak się cofnie, to zaraz znowu podchodzi parę kroków i tak się bawimy przez chwilę w cofanie i sadzanie. Przy nauce flipów radziliśmy sobie podobnie, parę kroczków w tył, siad i rzut. Ale na obi z czymś takim to nam nie wróżę kariery ;) Dostawianie do nogi idzie nam całkiem ok, poza tym, że Logan bywa mocno nadgorliwy i czasami robi wiewióra przy nodze zamiast zwyczajnie siedzieć. Noga po przejściu paru kroków na równaj również wychodzi, ale z komendą, co na zawodach spowoduje pewnie obcięcie punktów. Ale to pewnie kwestia wyćwiczenia, a będziemy mieli siad od razu po moim zatrzymaniu. Ćwiczymy też zmiany pozycji siad i waruj. Pewnie ćwiczymy za dużo, bo ciąży nade mną termin zgłaszania i termin zawodów. Może powinnam odpuścić ten rok, a przygotować się po prostu lepiej na następne zawody/egzamin, ale jak mi się coś wkręci, to później trudno się z tego wycofać ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://img403.imageshack.us/img403/734/83427461.png" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-531827814625854639?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/531827814625854639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=531827814625854639&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/531827814625854639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/531827814625854639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/11/reaktywacja-nr-x.html' title='Reaktywacja nr X ;)'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-5248772273066599988</id><published>2010-08-10T12:55:00.005+02:00</published><updated>2010-12-26T13:57:58.433+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='frisbee'/><title type='text'>Przed zawodami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już postanowione, idziemy z Loganem na DCDC Sopot 2010! :) Pomimo wcześniejszych przeciwności związanych z brakiem treningów; mój złamany palec, potem codzienne intensywne opady deszczu, wcześniej sesja, jakoś się zebraliśmy i będziemy startować. Choć niewykluczone, że spanikuję, ale raczej zbyt dużo przygotowań już poczyniliśmy (przede wszystkim mentalnych ;D), żeby zrezygnować. Oczywiście żeby było ciekawiej, po drodze dla zróżnicowana pojawiły się inne kontuzje, ale twardo póki co trzymamy się planu. Mamy za sobą zaledwie kilka treningów, mieliśmy oczywiście problem z układem bo wszystkie dotychczasowe nie wychodziły do końca i nie mogłam ich zapamiętać i wykonać w całości. W końcu wyszliśmy na trening już z postanowieniem ułożenia jakiegoś ostatecznego układu na zawody metodą prób i błędów... Kilka razy sobie zaimprowizowaliśmy jakiś freestyle, potem tylko dopracowanie pewnych szczegółów, chociaż i tak wypada za każdym razem nieco inaczej ;) Ale nie jest to jeszcze do końca doszlifowane i raczej do samych zawodów nie zdążymy, ale trudno, pokażemy się z tym co będziemy mieli. Dopracowujemy sobie sztuczkę na sam początek, jak się uda, to postawię Loganowi pomnik z wrażenia chyba ;) Ćwiczyliśmy też trochę toss&amp;amp;fetch. Widzę, że praca nad aportowaniem dysku dała pozytywne efekty, mam też nadzieję, że tak samo będzie na zawodach :) Tylko boję się o swoje rzuty, że dyski polecą gdzieś w kosmos. Trochę ćwiczyłam i jeszcze poćwiczę, ale wiadomo, że z psem zawsze jest trochę inaczej. Poza tym mam mały problem z wyborem dysku na t&amp;amp;f właśnie. Lepiej rzuca mi się CS, ale one gwałtownie i szybko opadają, w związku z czym Logan może mieć problem z dobiegnięciem do dysku zanim zupełnie opadnie na ziemię, a wtedy to nawet nieistotny byłby daleki rzut. Dodatkowo ośliniony CS mniej pewnie leży w dłoni i mam wrażenie, że gdzieś po drodze mi się wyślizgnie... Tutaj sprawdza się lepiej xtra, ze wzgl. na swoje 'ogumowanie'... Kolejny, najważniejszy plus xtra to to, że zawisa w powietrzu i tak naprawdę zwróciłam uwagę na to dopiero rzucając psu tymi dwoma dyskami na zmianę. Logan ma szansę dobiec do xtra i złapać, bo opada znacznie łagodniej, dalej i wolniej niż CS. W jego przypadku to jest dość istotne przy dalszym rzucie, bo chartem mimo wszystko nie jest i nie biega aż tak szybko ;) Ostateczną decyzję podejmę na zawodach, ale na tą chwilę lepszy dla Lony wydaje mi się jednak xtra dający większe szanse na złapanie (dłużej opadając), z drugiej strony CSem rzuca mi się pewniej... Zobaczymy w sobotę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-5248772273066599988?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/5248772273066599988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=5248772273066599988&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/5248772273066599988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/5248772273066599988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/08/przed-zawodami.html' title='Przed zawodami'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-654206784025588999</id><published>2010-07-30T17:40:00.005+02:00</published><updated>2010-12-26T14:05:25.895+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Corsa'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przybył dziś trymer hakowy mający wspomóc mnie w walce z podszerstkiem tam, gdzie nie dawał rady furminator. Efekt? Po ok. 1,5 tygodnia od ostatniego starcia, wyczesana kolejna siatka Lokowych kłaków (a to wciąż nie wszystko):&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://img185.imageshack.us/img185/8454/dsc9166g.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biedna Lona, ja bym już dawno odpadła z takim dodatkowym balastem. Genialne jest to urządzenie! Więcej Logana nie strzygę, będzie w przyszłości po prostu odbywać częste randki z trymerem i furminatorem ;) Już nie mogę się doczekać, aż dobiorę się do Korby i do Bustera, żeby ich też oczyścić z podszerstka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wdrażam powoli moją spacerowo-korbkową koncepcję w życie... Tak jak mi się wydawało, szarpak jest fajniejszy na spacerze w tym sensie, że lepiej skupia uwagę Corsiaka na bawieniu się ze mną. Generalnie wiadomo, że piłka rządzi, ale właściwie Corsa kocha prawie wszystkie zabawki równie mocno :) Piłka dostarcza tylko tej dodatkowej atrakcji, jaką jest odbijanie się od podłoża. Zaczęłyśmy z Korbikiem, tak jak ostatnio z piłką, w miejscu z mniejszą ilością bodźców - na polance na skraju lasu, gdzieniegdzie leżały drobne patyczki i spore patole. Jak przetestowałam oddziaływanie szarpaka na środku/skraju polanki, przeniosłyśmy się nieco bardziej między drzewa - więcej patyczków. Też było super, tak samo aportowanie, jak wtykanie szarpaka w ręce i samo skupienie na szarpaku - super. Nawet spróbowałyśmy obiegnięcia drzewa i też wyszło super :) Później koniec i poszłyśmy przejść się po lesie. I tam na ścieżce, pod koniec wybranej trasy, wyciągnęłam znowu szarpak i znowu poprosiłam Corsę o chwilę uwagi. Było całkiem znośnie, aczkolwiek była bardziej rozproszona, niż wcześniej na polance. Moment zwątpienia nastąpił, kiedy znalazłyśmy bawiąc się  obok zgniecionej puszki, która wydała straszny dźwięk i Corsa puściła szarpak, spoglądając z obawą w kierunku puszki. Odeszłam stamtąd i zawołałam do siebie Corsę, pobawiłyśmy się jeszcze chwilkę i schowałam szarpak. Podeszłyśmy do rzeczonej strasznej puszki, ja przy niej kucnęłam, a Corsa zaczęła krążyć wokół z lekkim strachem przyglądając się szeleszczącej puszcze, podchodząc czasem bliżej, a zaraz znowu odbiegając nieco dalej. Bezpośredniego kontaktu nie nawiązały, ale widać, że Corsa była ciekawa tego strasznego czegoś, co wywołało w niej obawę. Poszłyśmy dalej, już w kierunku domu i nic więcej ciekawego właściwie się nie wydarzyło ;) Cors ciągnie na smyczy, ale lekkie szarpnięcia i podobne metody nie działają na nią wcale, przeciwnie jest bardziej zdezorientowana i jeszcze bardziej się nakręca, poddusza i kaszle. Więc stosujemy drzewko, które ją wycisza i w tym przypadku faktycznie działa :) Ale u Lona i Bustera już niestety nie sprawdza się kompletnie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-654206784025588999?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/654206784025588999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=654206784025588999&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/654206784025588999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/654206784025588999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/07/przyby-dzis-trymer-hakowy-majacy.html' title=''/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-8325336931856664664</id><published>2010-07-28T19:10:00.003+02:00</published><updated>2010-12-26T14:03:46.343+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patyki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Logan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Buster'/><title type='text'>Rozważania okołospacerowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Ostatnie rozmowy o spacerach, piłkach i patykach dały mi sporo do myślenia. Jeszcze nie do końca sobie to wszystko usystematyzowałam w głowie, dopiero będę myśleć nad jakimiś konkretnymi krokami i rozwiązaniami (próbami rozwiązania). Ciężko byłoby to wszystko, co kłębiło mi się wtedy w głowie, streścić. Sam problem dotyczy patyków w każdym psim przypadku. Corsy za bardzo nie będę w to mieszać, bo jest jeszcze szczeniorkiem i u niej to trochę inaczej na ten moment wygląda. Buster kocha patyki i tylko one istnieją dla niego na spacerach, żadna piłka i żadna zabawka. Piłka może przelatywać koło niego, a on nawet nie spojrzy, nie pogoni za nią. Jedynie wubba dawała radę kiedyś na 2-3 rzuty, jak jest aktualnie nie wiem, bo nie sprawdzałam od jesieni. W domu oczywiście wszelakie zabawki są super i Buster niezmordowanie potrafi bawić się nimi ze mną - szarpać, aportować. Jestem pewna, że u podstaw nielubienia zabawek na spacerze leży po pierwsze rzucanie od szczenięcia na każdym spacerze  wyłącznie patyków (które Buster sam chętnie aportował tak btw), a po drugie niebawienie się na spacerach zabawkami. Przez ok. 4 lata rzucaliśmy całą rodziną patyki, więc trudno się dziwić, że Buster tylko je na spacerze chce zdobyć i bawić się nimi. W pewnym momencie, właśnie ok. 4 lat z tego co pamiętam, postanowiłam zrobić coś z patykami, żeby Buster zaczął je ignorować. Ale żadne działania nie skutkowały, najdłużej stosowałam ignorowanie tego, że przynosi mi patyk i domaga się rzucenia, jako, że nic innego już nie pozostało. Jednak problem noszenia i wynajdywania patyków pozostał. Kiedy pojawił się Logan i zaczęliśmy wychodzić na wspólne spacery, miałam założenie: żadnych patyków dla Logana. Chciałam, żeby ich wcale nie poznał, żeby się nimi nie interesował, żeby najlepiej nie wiedział, że można je nosić i że są fajne (tylko w czym fajne?). Chciałam, żeby Logan na spacerach był fajny i biegał za zabawkami. Niestety Buster mnie uprzedził i pokazał Loganowi istnienie tychże obiektów wprawiających mnie w coraz to większą irytację. Logan poznał patyki i tak jak Buster polubił je, a kiedy widział moje zdenerwowanie zaczął z nimi uciekać, mając przy tym niesamowity ubaw. Ćwiczyliśmy więc przywołanie, a ja przestałam się wkurzać o to, że bierze je do paszczy - jak mnie słucha i przychodzi kiedy wołam, kiedy robimy jakieś sztuczki nie zajmuje się patykami ani kiedy pozuje mi do zdjęcia zostawiony na siadzie, więc uznałam, że tak oswojony problem patyków da się jakoś przeżyć. Dla Logana najlepszą zabawę stanowi zabieranie wszystkiego drugiemu psu z pyska. Jako, że Buster nosi tylko patyki, to Logan nauczył się szybko, że patyki są fajne, bo można je zabrać Busterowi, a nawet można je samemu znaleźć na ziemi i skonsumować. Niestety piłka jako przedmiot, którego nie można ukraść Busterowi, na spacerze nie wzbudza kompletnie żadnego zainteresowania w Loganie, a więc jeśli rzucę piłkę, którą Buster się nie interesuje, Logan też nie będzie się nią interesować. Tu wiem, że bardzo zawaliłam sprawę wychodząc z dwoma psami naraz, a nie oddzielnie, żeby z Loganem pracować nad zabawą zabawkami od początku. Miałam cichą nadzieję, że jak Corsa będzie piłkowym maniakiem, to Logan podłapie od niej bieganie za piłkami. Ale ona musi maniactwo piłkowe przenieść z ogródka na spacery. Logan jest o tyle śmieszny, a właściwie "śmieszny", że kiedy był na spacerze z Forzą i kradł Forzy piłkę, to nie wiedział totalnie co z nią dalej zrobić - "No jak to? Zabrałem jej, a ona mnie nie goni? Co?" - w związku z czym porzucał piłkę, albo w pędzie jeszcze donosił do nas i odzyskiwał zainteresowanie nią dopiero, jak mógł konkurować o nią z Forzą. Co ciekawe, nie wpadał w szał uciekania z piłką, tylko właśnie najczęściej przynosił nam z rozpędu albo porzucał po drodze. To, że nie przyszło mu do głowy uciekać, bardzo mu akurat chwalę :) Cała nadzieja pozostaje w Corsie, a z Loganem będę musiała kiedyś nad tym popracować, ale czy aż tak będę musiała, to właściwie nie wiem, zaakceptowałam sytuację spacerową, jaką mamy i jakoś sobie z tym żyję. Ale chciałabym, żeby Corsa była maniakiem piłkowym w każdym miejscu - na treningach, w lesie, nad woda, na łące, itp. Na razie niestety wszystko wokół interesuje ją bardziej i wszystko wymaga zbadania, aktualnie wydaje mi się zresztą, że ma gorszy okres i jest bardziej lękliwa, niż wcześniej, przy zabawie w lesie bardzo łatwo się rozprasza. Ale będziemy nad tym twardo pracować. Na szczęście wykazuje zainteresowanie piłką i kiedy ją podrzucam, to o boże, ja mam piłkę i ona MUSI ją dostać, rzucam więc rozradowanemu pieskowi i Corsa biegnie po piłkę. Dążymy oczywiście do egzekwowania następującego dalszego scenariusza za każdym razem: Corsa łapie piłkę, przybiega z nią do mnie i wręcza mi do ręki. Często gęsto niestety jak już przyniesie i jeszcze krąży wokół mnie, zanim mi piłkę odda, to ta piłka potrafi jej wypaść z pyska bo np. nadepnie na jakąś gałązkę i się nią zainteresuje. Staram się zignorować to, czym się interesuje i zachęcam do zabawy piłką, podrzucając ją, wołając Korbę, wprawiając piłkę w ruch, uciekając z nią, etc. Najbardziej efektywne są 1-2 rzuty, max 3, później boję się, że mała za bardzo się zdekoncentruje i nie daj boże utrwali się jej olewanie piłki kosztem patyczka czy jakiegoś dźwięku. Myślę nad okresowym zastąpieniem na spacerach ukochanej piłki szarpakiem albo piłką na sznurku, która pozwoli nam wejść w większą interakcję - może to coś poprawi. Przy szarpaniu się będzie na pewno większy kontakt miedzy Corsą a mną, myślę, że warto byłoby tego spróbować, ale szarpak nie jest taki fajny, bo nie skacze jak piłka... Mimo to spróbujemy, bo być może okaże się, że warto.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-8325336931856664664?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/8325336931856664664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=8325336931856664664&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/8325336931856664664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/8325336931856664664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/07/rozwazania-okoospacerowe.html' title='Rozważania okołospacerowe'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-892464163725847554</id><published>2010-07-25T00:11:00.002+02:00</published><updated>2010-12-26T14:06:29.735+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Logan'/><title type='text'>Sztuczkowo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miło jest patrzeć na owczara, kiedy jego umysł wchodzi na najwyższe obroty i włącza swój extra 7. bieg. Mieliśmy dziś drobne kłopoty ze zrozumieniem się i czytaniem w myślach, ale powoli, nieco modyfikując początkową strategię nauczenia sztuczki, zmierzamy - mam nadzieję - do celu. Najbardziej ubawił mnie Logan, kiedy głowił się nad tym, co może zrobić ze stojącym przed nim przedmiotem; próbował targetowania go tylną łapą, później stanął nad nim i podnosił łapy naprzemiennie i kombinował coś w tym kierunku, później wlazł tyłem na moje ramię i targetował łapą ów przedmiot, a ja siedziałam pękając ze śmiechu, cóż to owczar wyczynia ciekawego :) Niemniej jest to przewspaniałe doświadczenie widzieć takie popisy i motywację, byle dostać w końcu kolację ;) Kolację! Zwykłe, suche kulki, po prostu coś pięknego ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-892464163725847554?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/892464163725847554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=892464163725847554&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/892464163725847554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/892464163725847554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/07/projekt-rozpoczety.html' title='Sztuczkowo'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-3555816214965399080</id><published>2010-07-24T15:18:00.000+02:00</published><updated>2010-07-24T15:46:56.906+02:00</updated><title type='text'>Ozik Logan Sztukmiszcz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ktoś mi wczoraj wjechał na ambicje... 8) I mniemam, iż ten Ktoś się zorientuje, o kim mowa ;)&lt;br /&gt;Kiedyś, kiedyś, kiedy Logan był jeszcze mały, a nawet zanim do mnie przyjechał, miałam oczywiście wzniosłe plany, co do jego sztuczkowej kariery. Na tym polu chłopak (dla mnie) spisuje się znakomicie i daje z siebie (prawie) wszystko, a czasem nawet nieco więcej. Oglądając filmiki z wszelakimi, nierzadko trudnymi, a często nawet zakrawającymi o prawdziwy hardkor, wzbudzającymi oczywiście mój podziw zarówno dla przewodników jak i psów sztuczkami, które w zdecydowanej większości wykonywane były przez... bordery, zamarzyłam nauczyć tego samego mojego aussika i pokazać, że aussie też potrafi. Pomijając, że starałam się go nie przeciążać ilością i poziomem trudności tychże sztuczek do pewnego wieku, wychodziło nam to całkiem nie najgorzej :) Coś czuję, że się zacznie słodzenie i chwalenie Logana teraz, ale niech mu tam. Mistrz równowagi nauczył się stać na moich stopach (nad wskakiwaniem powinniśmy popracować), potrafi wskakiwać na udo, na plecy, na ręce,  zarzuca dupkę na drzewa, na ścianę i na moje kolana, potrafi robić slalom tyłem w różnych wariantach i różne podobne sztuczki z udziałem zadu, a także potrafi podnosić łapki naprzemiennie oraz boczne (z drobnym wspomaganiem, - kiedy ma za sobą ścianę, etc.) Właściwie nauczenie tego nie było extremalnie trudne, tym bardziej, jak Logan bardzo łatwo się uczy i szybko generalizuje zachowania, a jego wrodzone kombinatorstwo z pewnością pomaga mu przy sztuczkach ;)&lt;br /&gt;Od jakiegoś czasu nie miałam ciśnienia na naukę takich trudnych i 'borderzych' sztuczek, nabrałam trochę dystansu do wszystkiego i nie odczuwam potrzeby uczenia wciąż i wciąż Logana tylu sztuczek, żeby coś komuś udowodnić i pokazać, jaki Logan jest zdolny. Wystarcza mi, że ja o tym wiem, choć zawsze miło, kiedy ktoś z zewnątrz dodatkowo doceni pracę. Tak było do wczoraj, aż Ktoś wjechał mi na ambicję, nie widziawszy aussie w akcji z bardzo trudnymi sztuczkami... 8) Zobaczymy, co nam z tego mojego przerostu ambicji wyjdzie, ale dalej utrzymuję, że Logan jest królem sztuczek ;) Także zacieramy łapy i ręce i mam nadzieję, że efektem tego będzie jakiś filmik :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-3555816214965399080?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/3555816214965399080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=3555816214965399080&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/3555816214965399080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/3555816214965399080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/07/ozik-logan-sztukmiszcz.html' title='Ozik Logan Sztukmiszcz'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-7524182381386941764</id><published>2010-07-18T18:24:00.000+02:00</published><updated>2010-07-18T19:15:14.190+02:00</updated><title type='text'>Ogródkowe takie tam</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kulawa jestem nadal, ale wyszliśmy wieczorem z Loną do ogródka i ach, wyciągnęłam dekle! Pierwszy raz od... dawna ;) Tzn. nie tyle kulawa, bo już chodzę w miarę normalnie, ale palec dalej mnie boli i nie mogę go przeciążać, a po ostatnim wypadzie storczykowo - stajennym z Korbkiem czułam, że ostro przeholowałam. Mniejsza, wracając do Lony, to nasz cały początek freestylu, który tak żmudnie sobie układałam, zastanawiając się nad każdym najdrobniejszym szczegółem i pozornie nieistotnym aspektem, ciągle zmieniając koncepcję o 180 st. Niestety dalej jest nie tak. Generalnie wszystko byłoby fajnie, gdyby Logan zrobił to tak, jak na jedzenie, z dyskami albo zgłupieje, albo stwierdzi, że nie warto i nara. Także ciężko mi będzie znowu wymyślić jakiś fajny, dynamiczny wstęp, nie wymagający za wiele perfekcji od Logana (i ode mnie też 8)). Co dokładnie, to się nie będę zdradzać do pierwszych zawodów, pytanie tylko kiedy będą miały one miejsce, w tym, czy w przyszłym roku i w jakiej klasie ;) Bo to, co teraz sobie układam, jest pod youngi, a do startersów pewnie sporo się zmieni i chyba 50% występu będą stanowić vaulty xD&lt;br /&gt;Ale generalnie jak na ogródkowe, OGRANICZONE, warunki całkiem fajnie Lonia sobie poczynał, nawet nie miał okazji pomemłać za dużo. Coś czuję, że ruszymy się w końcu z domu i zaczniemy coś trenować, bo Sopot kusi, oj kusi...&lt;br /&gt;Korbeczka straszliwie zazdrosna i oszczekująca nas za to, że Logan się ze mną bawi i to tymi strasznie ekscytującymi talerzykami, a ona biedna została na balkonie, skandal! miała okazję później również się wykazać ćwicząc dzielnie obrociki i zmiany za psem (moje ukochane). Z lewej na prawą idzie jej super, bo większość zwykłych obrotów ćwiczyliśmy w lewą stronę za prawą ręką, a na odwrót to różnie bywało. Ogólnie suka mi głupiała dziś i często obracała się w drugą stronę z lewej na prawą. Jak nie miałam zabawki w ręce (obojętnie już której, czy przekładałam z jednej do drugiej, czy nie), to głupolka ubzdurała sobie omijanie xD i ogólnie tak gasła bez zabawki na widoku i trochę nie ogarniała. Ale jak była zabawka to uhahahjeabędębiegaćjoł! Może spróbujemy na żarcie na SPOKOJNIE to samo (przy okazji kolacji np.), tyle, że może to być aż za spokojnie, bo żarcie ją słabo motywuje. Ale zobaczymy ;) Zaszkodzić nie zaszkodzi, a może w jakimś stopniu pomoże. Mam tylko nadzieję, że uda mi się kiedyś wycofać tą zabawkę w ręce, bo inaczej będzie srogo ;) Nie pamiętam, jak to było z Loganem już, tyle, że on nie jest tak zabawkowy, jak Corsa. On chyba myślał, że ja mam dla niego cały czas smaki w ręce i ta świadomość mu wystarczała ;D Albo uważał, że i tak te ręce zaraz sypną żarciem ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-7524182381386941764?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/7524182381386941764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=7524182381386941764&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/7524182381386941764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/7524182381386941764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/07/kulawa-jestem-nadal-ale-wyszlismy.html' title='Ogródkowe takie tam'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-135150294462218743.post-8228258754612959519</id><published>2010-07-18T12:21:00.000+02:00</published><updated>2010-07-24T15:16:27.909+02:00</updated><title type='text'>Start</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wraz z nowymi dyskami inaugurujemy przeniesienie się na nowego bloga ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;img src="http://img641.imageshack.us/img641/6539/dsc8364e.jpg"&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poprzednio byliśmy tu:  &lt;a href="http://loganior.blox.pl/"&gt;http://loganior.blox.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/135150294462218743-8228258754612959519?l=lotniki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lotniki.blogspot.com/feeds/8228258754612959519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=135150294462218743&amp;postID=8228258754612959519&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/8228258754612959519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/135150294462218743/posts/default/8228258754612959519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lotniki.blogspot.com/2010/07/start.html' title='Start'/><author><name>Katz</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
